Jego brzmienie jest czyste, jak łza, przezroczyste. Jak mieszkanie wysprzątane przed świętami, ale nie aseptyczne, jak sala chirurgiczna. Jest trochę jak szkło powiększające, przydające się do odczytania tego, co maleńkim druczkiem napisano na umowie kredytowej, ale jeszcze nie mikroskop. Przepięknie pokaże najmniejsze detale, ale nigdy nie zrobi z nich pierwszoplanowego wydarzenia.
Czystość prezentacji idzie w parze ze znakomitym wręcz różnicowaniem nagrań, to jest mistrzowskie zagranie końcówki Bryston 4B³. I to przy braku docieplenia, dociążenia, bez przesadnej emfazy. To duża sztuka i ogromna zaleta tego wzmacniacza.
Kanadyjskie urządzenie pokazuje wszystkie różnice – dynamiczne, barwowe, wybrzmieniowe, fakturowe – jak na dłoni. I to na poziomie różnych nagrań i realizacji, jak i w konkretnym nagraniu. Wystarczy włączyć dwie dowolne płyty, nawet z tych samych wytwórni słynących z charakterystycznego brzmienia (weźmy na przykład monachijskie ECM i ACT) i różnica będzie ogromna. Tak samo na poziomie jednego nagrania -słyszymy różnice w barwach poszczególnych zarejestrowanych instrumentów, ich wybrzmieniach, dźwięczności, dynamice. Słychać to w złożonych nagraniach z zastosowaniem różnych instrumentów lub produkcji, na przykład u Radiohead, czy w muzyce dawnej.
To różnicowanie to wynik znakomitej przejrzystości, przejrzystości na najwyższym poziomie. Wzmacniacz niczego nie chowa, niczego nie ujednolica, wyciąga smaczki i drobiazgi. Ale też trzeba od razu powiedzieć, że taka przejrzystość to czasem może być broń obosieczna. Jeśli nagranie jest słabe – na próbę włączyłem dawno niesłuchane nagrania Marillion czy U2 – od razu, momentalnie usłyszymy, że brzmi to płasko, z kopniętą barwą i mocno uśrednioną dynamiką.

Bryston 4B³ – test. Można wybrać również kolor czarny. Ale mleczny srebrny jest genialny! (fot. Bryston)
A wszystko to przy absolutnie neutralnej tonalności. Żadne z pasm nie wydaje się podkreślone ani cofnięte, są ze sobą idealnie zszyte i stanowią monolit. Dlatego nie ma sensu opisywania sopranów, średnicy czy basu osobno, bo wszystkie mają podobny charakter. Nie ma w nich grama ocieplenia ani zmiękczenia, ale nie jest to brzmienie zimne i bezduszne, ale na pewno w stronę lekkiego chłodu i powściągliwości.
Barwy w poszczególnych pasmach są nasycone, wyraziste, ale po srebrzystej stronie, nie odnajdziemy w nich miękkości. Z jednej strony może wydawać się to lekkim ograniczeniem, choćby w wybrzmieniach, ale równocześnie taka prezentacja świetnie pokazuje fakturę dźwięków i daje tę wspominaną wcześniej różnorodność. Dźwięki są świetnie kontrolowane, trzymane w ryzach, panowanie nad muzyką jest bezdyskusyjne.
Test końcówki mocy Pass XA 30.5
Kolejną mocną stroną końcówki Bryston 4B³ jest dynamika. Przede wszystkim szybkość i mikrodynamika. Pod tym względem kanadyjski wzmacniacz położył na łopatki mojego Pliniusa. Energia, przysłowiowe kopyto są imponujące. Wzmacniacz z nieprawdopodobną mocą inicjuje dźwięki, transjenty są oddawane mistrzowsko, muzyka pulsuje i w zasadzie zmusza słuchającego do kołysania się, przytupywania, kiwania się w rytm muzyki.
Bryston radzi sobie też całkiem nieźle z makrodynamiką, ale trzeba go odpowiednio potraktować przedwzmacniaczem. Lekka tonalność prezentacji sprawia, że warto połączyć go z nieco masywniejszym preampem (lub źródłem z regulowaną głośnością) i mocniej odkręcić gałkę głośności. I wtedy do szybkości dołączy masa i skala. I będzie prawdziwy rock’in’roll!
Kolejną cechą wzmacniacza Bryston 4B³ jest dźwięczność brzmienia, rodzaj świetlistości. Nie należy jednak mylić tego pojęcia z jasnością. Nie, Bryston nie gra jakoś wyjątkowo jasno. Chodzi mi tutaj raczej o doświetlanie poszczególnych dźwięków.

Bryston 4B³ – test. Bezpośrednio porównywałem z Pliniusem, To zupełnie inne szkoły grania (fot. wstereo.pl)
Kanadyjska końcówka pokazuje bardzo dokładnie, co dzieje się z tyłu, z tymi małymi, drobnymi, drugo- i trzecioplanowymi dźwiękami. Oddaje ich odcienie barwowe, atak, strukturę, wybrzmienia. Ale nie wywleka ich na pierwszy plan, nie robi z nich wydarzeń większych, niż są. Zachowuje proporcje. Po prostu doświetla je, przez co stają się wyraźniejsze.
Aby to lepiej wyjaśnić posłużę się porównaniem z teatrem. Czasem na spektaklach najlepiej oświetleni są aktorzy pierwszoplanowi, ci drugoplanowi czy pewne elementy dekoracji są w cieniu. Ale wystarczy, że operator świateł włączy punktowe oświetlenie, i już wyłaniają się te osoby bądź rzeczy i widzimy je lepiej. I Bryston to taki operator tych świateł.
No i na koniec sprawa przestrzeni. Kanadyjski wzmacniacz obchodzi się w sposób dość charakterystyczny. Niektóre jej aspekty robią dobre wrażenie, inne – pozostawiają odrobinę niedosytu. Nie oznacza to oczywiście, że Bryston jest pod tym względem ułomny, po prostu ma taką cechę.
Scena muzyczna budowana jest z pewnym dystansem, zaczyna się na linii głośników, nie ma wypychania niczego na siłę w stronę słuchacza. Bardzo dobra jest szerokość sceny, końcówka pięknie ustawia je od prawej do lewej. Ale równocześnie pokazuje też wyraziście poszczególne plany. Wzmacniacz pokazuje i te bliższe, i te dalsze w odpowiednich proporcjach, ładnie od siebie separując. I co ważne – nie zagina sceny za głośnikami, dźwięki za kolumnami są tak samo daleko jak te na środku sceny. Na scenie jest dużo miejsca, jest na niej naprawdę masa powietrza, nie ma mowy o ścisku, muzycy nie wchodzą sobie na głowy.
Natomiast jeśli chodzi o plastyczność sceny, to Bryston jest pod tym względem nieco oszczędny. Brakowało mi trochę trójwymiarowości poszczególnych dźwięków, takiej właśnie plastyczności. Poszczególne nuty są jakby wyświetlone na ekranie, nie są trójwymiarowymi bryłami, brak im troszkę głębi. Być może to efekt neutralnego ustawienia tonalnego i bardzo mocnej kontroli nad dźwiękami.
Podsumowanie
Stereofoniczna końcówka mocy Bryston 4B³ to świetny wzmacniacz. Nie jest tani, ale nie kosztuje jeszcze fortuny. I spokojnie wpasuje się w system z nawet droższymi komponentami. Imponuje czystością przekazu, klarownością prezentacji muzyki. Słychać wszystko, nic się nie ukryje. Przezroczystość brzmienia pozwala kształtować obraz muzyki za pomocą źródła czy kolumn. Wzmacniacz świetnie różnicuje nagrania i różne realizacje, choć te słabsze pokaże tak jak zostały nagrane – z niedociągnięciami. Te lepsze i bardzo dobre – zaprezentuje w pełnej krasie. Świetna kontrola nad dźwiękiem i precyzja prezentacji, wszystkie wybrzmienia są dokładnie wymierzone i odpowiednio pokazane. Tonalnie wzmacniacz jest neutralny, bez promowania żadnego z pasm, choć w pierwszej chwili może wydawać się odrobinę jasny. Ale tak nie jest, chodzi o dźwięczność i świetlistość grania. Niewielkie ograniczenia w prezentacji przestrzeni – przy dobrej stereofonii i pokazywaniu planów brakuje odrobiny plastyczności i trójwymiarowości w prezentacji. Ale to drobiazg. Polecam to urządzenie!
Maciej Stempurski, fot. wstereo.pl, Bryston
Czytaj także:
Test wzmacniacza Pier Audio MS-580 SE
Test integry MORE Audio CS100
Bryston 4B³ – stereofoniczna końcówka mocy
Cena – 32 995 zł
Dystrybucja – Rafko
System odsłuchowy:
Pliki: Lumin T3, laptop z programem J River
DAC: Lumin T3, Matrix Mini-i
Pre: pasywka Khozmo
Odtwarzacz CD: BAT VK D5 SE
Wzmacniacze: Plinius SA-100 mk3, Mini GaN 5 Amplifier, Cary Audio V12R (z lampami KT120)
Interkonekty: Fadel Art Reference 1, Haiku Audio, Monkey Cables, Gekko Cables Purple Haze
Kable głośnikowe: MIT MH 750, Final Cable SC, Sound Sphere Deneb
Głośniki: Martin Logan ESL
Sieciówki: Ansae, Hijiri SM2R-L “Sound Matter”, KBL Sound
Akcesoria: płyty granitowe i podstawki SoundCare SuperSpikes
Dane techniczne producenta:
Moc wyjściowa:
• 2 x 300W przy 8 omach
• 2 x 500W przy 4 omach
• 1 x 900W przy 8 omach (mostek mono)
Cechy konstrukcyjne:
• Wejścia symetryczne XLR i niesymetryczne RCA
• Wybór wzmocnienia 23 lub 29 dB
• Niezależne zasilanie do każdego kanału
• Brak wentylatorów i innych części ruchomych
• Chłodzenie konwekcyjne wewnątrz obudowy w całości wykonanej z aluminium.
• Przełącznik konfigurujący wzmacniacz do pojedynczego kanału 900W
Dane techniczne:
– Zniekształcenia harmoniczne: <0,005% od 20Hz – 20kHz przy 300W
– Szum poniżej pełnej mocy: 110dB (niesymetrycznie), -113dB (symetrycznie)
– Szybkość narastania napięcia wyjściowego: <60V/μS
– Pasmo przenoszenia: 0,5 Hz -> 100kHz
– Współczynnik tłumienia:> 500 przy 20 Hz (8Ω)
Opcje:
• Dostępny z panelem przednim w kolorze srebrnym lub czarnym (3U + .55 “)
• Płyta czołowa 17 ” (bez uchwytów) lub 19″ (z uchwytami)
• Wersja Pro Edition montowana w szafkach typu Rack dostępna w kolorze czarnym



Brak komentarzy