Test Matrix Mini-i. Śmiesznie tani i naprawdę niezły

0
Matrix  zajawka 3

MATRIX MINI-i / Czy warto kupić z drugiej ręki pierwszą wersję taniego chińskiego DAC-a, wzmacniacza słuchawkowego z regulacją głośności? Przeczytajcie nasz test Matrixa Mini-i w cyklu “Stare ale jare”. W swojej cenie to zaskakujące urządzenie. Dobre brzmienie i walory użytkowe czynią z niego świetny początek do przygody z cyfrowym audio.

Matrix to chiński producent budżetowych przetworników i wzmacniaczy słuchawkowych, któremu udało się zawojować rynek tanich urządzeń. Są zbudowane kompetentnie z dobrych jakościowo podzespołów, oferują bogate wyposażenie i dobrą funkcjonalność. Ich klocki opisywane były w kilku znanych pismach i portalach, gdzie zwykle otrzymywały niezłe noty. Zbierają też dobre opinie na internetowych forach.

Oferta firmy nie jest specjalnie bogata, ale przemyślana. Znajdują się w niej przetworniki i wzmacniacze słuchawkowe, począwszy od prościutkich przenośnych urządzeń, skończywszy na dość zaawansowanym Matrix X Sabre. Zajmiemy się zajmującym środek oferty modelem Mini-i w jego pierwszej wersji. W tej chwili oferowane są nowe modele tego urządzenia o nazwie New Mini-i oraz New Mini-i Pro z kością przetwornika Sabre zamiast Analog Devices AD 1955.

Test Matrix Mini-i – budowa

Matrix jest zadziwiająco małym urządzeniem, ale po wyjęciu z pudełka zwraca uwagę jego waga. Daje to nadzieję na solidną konstrukcję urządzenia i tak jest w istocie. Przyłożono się do zasilania – nie znajdziemy tam taniego impulsowego zasilacza, oparto go na transformatorze toroidalnym i filtrach przeciwzakłóceniowych. Budowa DAC-a jest w pełni zbalansowana, do konwersji sygnału użyto dwóch wysokiej jakości kości Analog Devices AD 1955.

Matrix 10

Matrix Mini-i to niepozorna, mała skrzyneczka z wielkim sercem do grania. W klasie budżetowej – znakomity DAC (fot. wstereo.pl)

Matrix prezentuje się bardzo dobrze. Aluminiowa obudowa wykonana jest solidnie i dobrze spasowana. Na frontowym panelu z wygrawerowaną nazwą umieszczono tylko jego pokrętło sterujące wszystkimi funkcjami i słuchawkowe wejście typu “duży jack” (6,3 mm). Za ciemną szybką znalazł się czerwony wyświetlacz – nieco nieczytelny z daleka, ale zawierający wszystkie potrzebne informacje: wybór wejścia cyfrowego, częstotliwość próbkowania. W przypadku, gdy urządzenie działa jako wzmacniacz słuchawkowy lub preamp – wyświetla także poziom głośności. Jeśli podłączymy do Matrixa odtwarzacz CD, DVD lub Blue Ray, na wyświetlaczu pojawi się też informacja o kolejnym utworze i czasie jego trwania.

Test Audeze Deckard

Z tyłu niczego nie brakuje. Mamy komplet wejść cyfrowych – BNC, coaksialne RCA, EBU/AES, optyczne (Toslink) i USB. Te dwa pierwsze obsługuje jeden wtyk, w komplecie jest przejściówka na gniazdo BNC, po jej założeniu możemy korzystać z niego jak ze zwykłego wejścia cyfrowego RCA. Cyfrowe jest też jedno wyjście RCA – czasem może się przydać, na przykład do podłączenia amplitunera kina domowego. Mamy też komplet analogowych wyjść na końcówkę mocy: RCA i XLR – Matrix jest w końcu urządzeniem zbalansowanym. Korzystając z kabli XLR otrzymujemy lepsze brzmienie, poza tym głośniejsze. Warto zaznaczyć, że chiński DAC ma na XLR bardzo wysoki poziom wyjściowy, wyższy niż większość odtwarzaczy CD.

Wejścia cyfrowe obsługują formaty od 16 do 24 bitów o częstotliwości próbkowania 32 – 192 kHz. Tylko wejście USB ograniczone do 48 kHz.

Ciąg dalszy na str. 2

1 2 3
DACMatrix

Brak komentarzy