Test Exposure XM5. Mały, ale bogaty. Wzmacniacz wielofunkcyjny

0
Exposure XM 5 zajawka

Nasza ocena

Wysokie 9.1
Średnica9
Bas8.6
Przestrzeń8.8
Dynamika9.2
Przejrzystość i szczegółowość9
KLASA B (4-8 tys. zł) Żywy, szybki, dynamiczny i angażujący dźwięk. Bardzo dobra góra i średnica, niezły bas, rozdzielczość i przestrzeń. Do tego przyzwoity DAC z pięcioma wejściami cyfrowymi (!) i preamp gramofonowy. To jest wzmacniacz!
9

TEST / EXPOSURE XM5 / Coraz więcej firm oferuje klasyczne urządzenia audio zamknięte w małych, kompaktowych obudowach. W dodatku stara się, aby były one bogato wyposażone i spełniały różne funkcje. Tak jest w przypadku Exposure – brytyjskiego producenta i jego wzmacniacza z wbudowanym DAC i preampem gramofonowym. Przeczytajcie, jak wypadł w teście Expoesure XM5.

To jedna z tych marek, która od razu kojarzy się ze złotymi latami brytyjskiego hi-fi: dobrego, solidnego, po inżyniersku skonstruowanego i nieco konserwatywnego. Wielka Brytania jest dumna z Exposure a Exposure jest dumny z Wielkiej Brytanii – do dziś na pudełkach, w których dostarczane są klocki tej firmy, oprócz zwykłej taśmy klejącej, używa się także takiej z wizerunkiem brytyjskiej flagi. To o czymś świadczy!

Exposure to brytyjska firma znana chyba każdemu miłośnikowi dwukanałowego audio. Jej najbardziej znanymi produktami są wzmacniacze i odtwarzacze przystępne cenowo, ale oferujące bardzo dobre brzmienie, choć w ofercie są także komponenty hi-endowe. Powstała w 1974 roku, założył ją John Farlowe. Firma chwali się, że w odsłuchach towarzyszących projektowaniu ich urządzeń brali udział słynni muzycy, miedzy innymi z grupy Pink Floyd oraz David Bowie.

Oferta Exposure jest kompletna, możemy kupić odtwarzacze CD, przetwornik cyfrowo analogowy, wzmacniacze zintegrowane i dzielone (preamp plus końcówka mocy lub monobloki), przedwzmacniacze gramofonowe. Urządzenia pogrupowane są w serie: 1010, 2010, 3010, MCX i najnowsza XM. To z tej ostatniej pochodzi testowany wzmacniacz XM5.

Test Exposure XM5 – budowa

Linia XM z zewnątrz charakteryzuje się tym, że obudowy wszystkich komponentów mają o połowę mniejszą szerokość od klasycznych – niespełna 22 cm. To ukłon w stronę ludzi, którzy cenią sobie prostotę i ergonomię, chcą optycznie „schować” urządzenia audio w małych półkach czy na małych stolikach. Są to jednak pełnowartościowe sprzęty audio zamknięte w mniejszych skrzynkach. Takie lifestylowe serie robi coraz więcej producentów, a Brytyjczycy mają w tym swoje tradycje. Wystarczy wspomnieć Cyrusa i jego niewielkie, ale świetne komponenty zwane pieszczotliwie „pudełkami na buty”. Klocki z serii XM należą do cenowej grupy B (urządzenia średniej klasy w cenie od 4 do 8 tys. zł), podobnie jak linia 2010.

W skład serii, prócz testowanej integry, wchodzi też przedwzmacniacz gramofonowy, oraz absolutna nowość – dzielona amplifikacja składająca się z bogato wyposażonego przedwzmacniacza Exposure XM7 i i monofonicznych końcówek mocy XM9. Wszystkie komponenty można kupić w kolorze srebrnym lub czarnym.

Exposure XM 5 7

Test Exposure XM5. Obudowa jest niewiele szersza od okładki płyty kompaktowej (fot. wstereo.pl)

Testowany wzmacniacz Exposure XM5 jest bardzo bogato wyposażony, ponieważ na pokładzie ma wbudowany DAC, a także przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek MM. Może być więc świetnym centrum domowej rozrywki i łatwo go zintegrować np. z zestawem kina domowego. Do pełni szczęścia brakuje tylko wyjścia słuchawkowego – szkoda, że Brytyjczycy nie zmieścili go w swoim małym pudełeczku.

Piecyk prezentuje się ładnie i solidnie, mimo małych rozmiarów zbudowano go po audiofilsku. Obudowę zmontowano z aluminium, panel przedni to płat szczotkowanego aluminium o solidnej grubości. Po prawej stronie znalazł się regulator siły głosu, po lewej – niewielki przycisk włączający urządzenie. Pomiędzy nimi umieszczono rząd ośmiu podświetlanych diod sygnalizujących wybrane wejście. Wyboru dokonujemy dwoma przyciskami poniżej. Diody (także ta na regulatorze głośności jak i ta przy nazwie sygnalizująca włączenie) w czarnym urządzeniu świecą na czerwono, w srebrnym – na niebiesko. W zestawie jest plastikowy pilot i płyta ze sterownikami dla komputera, który chcemy podłączyć do wzmacniacza.

To niewielkie urządzenie aż rwie się do grania, czeka tylko na sygnał ze źródła, żeby zacząć wyrzucać z siebie dźwięki pełne energii, żywe, dynamiczne

Do Exposure XM5 można podłączyć aż 8 źródeł. Jedno to wejście DIRECT AV ze stałym wzmocnieniem do podłączenia z amplitunerami kina domowego, drugie to klasyczne wejścia np. dla odtwarzacza lub tunera, trzecia to wejście dla gramofonu z wkładką MM, któremu towarzyszy gniazdo uziemienia. Do tego mamy aż pięć wejść cyfrowych na DAC: komputerowe USB, dwa optyczne i dwa SPDIF w standardzie BNC (75ohm). Jeśli ktoś nie ma kabla z taką wtyczką może dokupić przejściówkę. Wzmacniacz ma także wyjście pre out.

Test wzmacniacza Primare I32

Jeśli chodzi o gniazda głośnikowe, to użyjemy tylko kabli zakończonych bananami – widełki i gołe kable nie wchodzą w grę, bo ich nie podłączymy. Charakterystyczne dziurki na tylnym panelu ich nie przyjmą. Ale wielbiciele tej marki znają ten patent od dawna. Ot, taka mała ekstrawagancja.

Wewnątrz Exposure XM5 pracuje solidny 200VA transformator toroidalny, wysokiej klasy rezystory oraz kondensatory polipropylenowe w części sygnałowej oraz obwody kaskadowe w stopniu końcowym dla poprawienia wydajności zasilacza. Bardzo duża pojemność kondensatorów w części końcówki mocy oraz selekcjonowane tranzystory bipolarne Toshiba dbają o dynamikę. W części cyfrowej zamontowano najnowszy przetwornik D/A Wolfsona WM8742. Producent podaje, że wzmacniacz dysponuje mocą 2 x 60 watów przy obciążeniu 8 ohm.

Test Exposure XM5 – brzmienie

Urządzenia tej brytyjskiej marki kojarzą się zwykle z brzmieniem rytmicznym, szybkim, dynamicznym. I taki jest też „mały” Exposure XM5. Żywość, wigor, rytm – te słowa od razu przychodzą na myśl w czasie słuchania tego wzmacniacza. To niewielkie urządzenie aż rwie się do grania, czeka tylko na sygnał ze źródła, żeby zacząć wyrzucać z siebie dźwięki pełne energii. Pod tym względem to naprawdę rasowy piec robiący doskonałe wrażenie.

Exposure XM 5 8

Test Exposure XM5. Wzmacniacz bez trudu napędził duże Wigg Art-y Enzo (fot. wstereo.pl)

Test Exposure XM5 wykazał również, że nie ma on też problemów z oddaniem skali muzyki. Prócz tego, że pędzi jak szalony, to potrafi także w odpowiednim momencie solidnie „przyładować”. Elektroniczne uderzenia grupy Kirk czy popisy rockowych klasyków z Black Sabbath, Rush czy Led Zeppelin wypadły naprawdę godnie, nie czuło się kompresji ani niedosytu.

W bardzo dobrym oddaniu rytmu i pulsacji muzyki pomaga wzmacniaczowi dobra rozdzielczość dźwięków i panowanie nad wybrzmieniami. Poszczególne kontury rysowane są wyraźnie i ostro, bez zbędnego rozmycia (może poza najniższym basem), wybrzmienie poszczególnych dźwięków ucinane są szybko i skutecznie. Wzmacniacz trzyma wszystko w ryzach i nie pozwala muzyce na wyskoki. Na pewno znajdą się słuchacze (miłośnicy jazzowego trio, klasycznych duetów czy fortepianu solo), którym bardziej podobałoby się dłuższe podtrzymanie dźwięku, jego większa gęstość, ale większość będzie zadowolona z Exposure takiego, jakim jest.

Ciąg dalszy na str. 2

1 2

Brak komentarzy

Ale grają naprawdę sporym dźwiękiem (fot. wstereo.pl)

Małe, ale szalone

TEST / RLS CALLISTO / Niewielkie polskie monitorki z wielkim sercem do grania. Niedrogie.  Test RLS Callisto IV.