Plinius SA-100 mk III. Muzykalność pełna energii

0
Pliniusz zajawka

PLINIUS SA-100 mk III / RZUT UCHA / Klasycznie zaprojektowana i zbudowana końcówka mocy z dalekich antypodów. Firma w Polsce obecna, ale umiarkowanie popularna. W dodatku wzmacniacz mający swoje lata. Czy warto zainteresować się takim urządzeniem? Sprawdziłem, jak brzmi Plinius SA-100 mk III.

RZUT UCHA to nie pełnowymiarowy test. To flesz, szybki i zwięzły opis tego, jakie są główne brzmieniowe cechy urządzenia. Co rzuca się w uszy. Co jest na pierwszym planie. Co słychać od pierwszych godzin wpięcia go w system. To zachęta do tego, by w spokoju, ze skupieniem, posłuchać tego sprzętu dłużej.

Ceny nowych komponenty audio z wyższej półki w ciągu ostatnich lat poszybowały w górę czasem w sposób wręcz absurdalny. Dlatego nie dziwi zainteresowanie urządzeniami z drugiej ręki, często nawet tymi starszymi. Można je teraz kupić za naprawdę przystępne pieniądze. Tym bardziej, jeśli chodzi o marki, które nie są w Polsce specjalnie popularne. A tak jest w przypadku Pliniusa – firmy pochodzącej z Nowej Zelandii, która zawsze celowała w urządzenia nietanie, ale mające dobrą opinię i doskonale zaprojektowane i zbudowane.

Pliniusz 1

Oczywiście kupowanie kilkunastoletnich komponentów zawsze wiąże się z ryzykiem. Trzeba najpierw znaleźć zadbane urządzenie, sprawdzić je i liczyć się z tym, że trzeba będzie zainwestować w remont lub przynajmniej drobne naprawy. Ale czasem nawet inwestycja w postaci kilku tysięcy może się opłacić i będziemy właścicielami doskonałego sprzętu. Tak jest w przypadku odsłuchiwanego wzmacniacza. To ostatnie wersja rozwojowa Pliniusa SA-100 mk III. Jak zabrzmiała?

Plinius SA-100 mk III – test. Brzmienie

Od razu dwie uwagi natury ogólnej. Wzmacniacz ma budowę symetryczną, dlatego warto korzystać z połączenia XLR. Tym bardziej, jeśli mamy resztę toru, a więc źródło i ewentualnie przedwzmacniacz także zbalansowane. Trzeba pamiętać o zmianie ustawień na tylnym panelu Pliniusa. Druga rzecz – trzymajmy wzmacniacz pod prądem, jego brzmienie naprawdę zyskuje, jeśli jest rozgrzany. Szczególnie tyczy to pracy w klasie A.

No właśnie – klasa A. Czytając o końcówce, można dojść do wniosku, że jest ona dedykowana właśnie do pracy w klasie A, i tak zalecane jest słuchanie. Przełączenie w klasę AB ma w zasadzie być czymś w rodzaj funkcji stand by. Czy tak jest w istocie? Moim zdaniem nie do końca. Wzmacniacz radzi sobie naprawdę bardzo dobrze także w klasie AB i przyznam, że słucham w zasadzie “pół na pół” w obu trybach. Tym bardziej że wiele cech brzmienie jest w zasadzie tożsamych.

Test wzmacniacza Norma Revo IPA-80

Od razu robi wrażenie ogromna energetyczność tego wzmacniacza. Celowo używa tego słowa, bo nie chodzi o prostą dynamikę, choć ta jest bezdyskusyjna. Choć słyszałem końcówki grające szybciej, z mocniejszym zaznaczeniem transjentów, to tu mamy po prostu niesamowity zastrzyk mocy, swobody i energii. A szczególnie słychać ją w niskich częstotliwościach – bas podawany jest naprawdę mocarnie. I powiedzmy sobie szczerze, trzeba dobrać do Pliniusa odpowiednie kolumny, odpowiednio je ustawić, może zaadaptować pokój, bo może być trudny do okiełznania. Ale radochy jest co nie miara.

Pliniusz 3

Jeśli jesteśmy przy basie, to od razu powiedzmy, że Plinius gra ciepło, w pełny, bardzo plastyczny sposób. Jak to się mówi – bardzo muzykalnie. Ale jednocześnie jest bardzo bogaty brzmieniowo, pokazuje złożoność dźwięków, ich nasycenie, barwność i faktury. Dotyczy to także średnicy i góry, choć soprany mają swoje charakterystyczne, złote zabarwienie.

Plinius SA-100 mk III świetnie oddaje wybrzmienia i podtrzymanie, ale mimo tego nie ma żadnego kłopotu z rozdzielczością, moim zdaniem świetnie dobrano oba aspekty brzmienia łącząc trochę wodę z ogniem. A to naprawdę sprzyja plastyczności brzmienia, tym bardziej że tę cechę wspomaga ustawienie przestrzenności.

Scena jest rysowanie nieco za kolumnami, z lekkim oddaleniem, z dobrą stereofonią, ze świetną gradacją planów (bez zaginania za głośnikami), z dużymi, mięsistymi, trójwymiarowymi bryłami dźwięków, a jednocześnie z naprawdę dużą dawką powietrza.

Pliniusz 5

I jeśli jesteśmy przy przestrzeni, to przejdźmy teraz do tego, co się zmienia, gdy przejdziemy do klasy A. Dla mnie przede wszystkim zmienia się scena. Momentalnie zbliża się do słuchacza, staje się intymna, jakby muzycy weszli do naszego pokoju lub przesiedlibyśmy się zaraz pod scenę w jazzowym klubie. Rośnie więc namacalność i bezpośredniość brzmienia. I to robi duże wrażenie.

Tonalnie wzmacniacz niewiele się zmienia w klasie A, natomiast jeszcze bardziej jego granie się nasyca, jest w dźwiękach jeszcze więcej barwy, jeszcze więcej faktury, jakby dolano barwnika do farby. Jednocześnie lepsze jest różnicowanie muzyki, i to nie tylko barwowe, ale także pod względem wybrzmień, mikrodynamiki, muzyka “bardziej” żyje, jest ciekawsza.

Pliniusz 10

Dźwięki są większe, ich bryły bardziej plastyczne, lepiej osadzone między głośnikami. I choć prezentacja staje się odrobinę czystsza, to jednak niesie to za sobą trochę mniejszą ilość powietrza między dźwiękami, mniej luzu, co czasami może skutkować – szczególnie z bardziej złożonych aranżacjach z większą liczbą instrumentów – poczuciem nieco mniejsze rozdzielczości (choć oczywiście nie ma mowy o zlewaniu się czegokolwiek).

Wniosek? Klasa A jest idealna do duetów, słuchania instrumentów solo, małych składów. Przepięknie brzmi na niej fortepian, ludzkie głosy: plastycznie, blisko, bogato, wciągająco. A do rocka, symfoniki? Wystarczy przesunąć przełącznik w górę i przejść w klasę AB. Świetny wzmacniacz dla tych, którzy szukają tzw. muzealnej końcówki mocy.

Plinius SA-100 mk III – test. Budowa i funkcjonalność

Wygląd nowozelandzkiej końcówki to klasyka hi-fi i hi-end. Solidna bryła, wielkie pióra radiatorów po obu stronach, minimalizm projektowy i charakterystyczne aluminiowe rączki przytwierdzone do frontu zrobionego z takiego samego materiału.

Znalazło się na mim niewielkie wycięcie, w którym umieszczono przełączniki. Na środku okienka znalazł się główny włącznik urządzenia, po obu stronach umieszczono małe hebelkowe przełączniki. Ten po prawej służy do wyboru trybu pracy: w klasie A lub A/B. Pamiętajmy, że kiedy końcówka pracuje w klasie A, to bardzo się grzeje. Warto przełączać w tryb A/B, żeby ograniczyć termiczne starzenie się urządzenia, na przykład kiedy nie słuchamy.

Porównanie wzmacniaczy NuPrime STA-9X i NuPrime AMG STA

Przełącznik po lewej stronie odcina sygnał od stopnia wyjściowego – możemy więc spokojnie zmienić kable głośnikowe lub interkonekty bez całkowitego wyłączania wzmacniacza. To istotne, bo producent podaje, że każde wyłączenie końcówki skutkuje tym, że momentalnie stygnie i po ponownym włączeniu trzeba chwilę odczekać, aby nabrała temperatury i odpowiednich walorów brzmieniowych. A to przy testowaniu istotne.

Bardzo dużo jak na końcówkę mocy dzieje się na tylnej ściance, a wynika to z tego, że Plinius SA-100 mk III na sporą funkcjonalność. Zacznijmy od tego, że zamontowano tam także dwie rączki, które ułatwiają przenoszenie nielekkiego przecież urządzenia. Między nimi, w dolnej części znalazło się gniazdo na kabel zasilający.

 

Wyżej umieszczono zaciski głośnikowe – mamy po dwie pary na każdy kanał, można się więc swobodnie pobawić w bi-wiring różnymi kablami. Obok gniazda wejściowe XLR i RCA a między nimi – pokrętło do ustawiania trybu pracy. Mamy cztery możliwość: stereo XLR, stereo RCA oraz mono XLR i bridged mono RCA

Seria SA uważana jest za prekursora rozwiązań, które Plinius stosuje od lat – topologia jest podobna nawet we wzmacniaczach produkowanych dziś. Odsłuchiwana końcówka to trzecia wersja tego wzmacniacza (mk III). Od poprzednich różni się głównie sekcją zasilania. Poprzednie wersje, mające czasami problemy z przydźwiękami i brumieniem, miały zasilanie oparte o jeden transformator. W tej wersji mamy dwa trafa, po jednym na każdy kanał. Wzmacniacz oparto o topologię dual mono, jest zbalansowany. Oddaje on 100 watów na kanał przy 8 omach i 180 przy 4 omach. Po zmostkowaniu, jako monoblok – 360 watów przy 8 omach.

Maciej Stempurski, fot. wstereo.pl

Czytaj także:
Test końcówki mocy Pass XA-30.5
Test Wall Audio M 100

Plinius SA-100 mk III – stereofoniczna końcówka mocy
Cena na rynku wtórnym – ok. 8-10 tys. zł
Dystrybucja w Polsce – Audio Forte

System testowy:
Pliki: Lumin T3, laptop z programem J River
DAC: Lumin T3, Matrix Mini-i
Pre: pasywka Khozmo
Odtwarzacz CD: BAT VK D5 SE
Wzmacniacze: Plinius SA-100 mk3, Mini GaN 5 Amplifier, Cary Audio V12R (z lampami KT120)
Interkonekty: Fadel Art Reference 1, Haiku Audio, Monkey Cables, Gekko Cables Purple Haze
Kable głośnikowe: MIT MH 750, Final Cable SC, Sound Sphere Deneb
Głośniki: Martin Logan ESL
Sieciówki: AnsaeHijiri SM2R-L “Sound Matter”, KBL Sound
Akcesoria: płyty granitowe i podstawki SoundCare SuperSpikes

Brak komentarzy