Test Wilson Raptor 5. Małe jest piękne? Kieszonkowe podłogówki

2
Wilson Raptor 5 zajawka 2

Nasza ocena

Wysokie8.9
Średnica9.3
Bas9
Przestrzeń 8.5
Dynamika9
Przejrzystość i szczegółowość9
KLASA D (do 2 tys. zł) Wciągająco i audiofilsko grające zestawy. Na tle konkurencji wyróżniają się nie tylko świetną barwą i obecnością brzmienia, ale również ogólną muzykalnością, brakiem agresji i sztucznego podkręcania skrajów pasma
9

Średnie tony podawane są też z największym pietyzmem. To w nich Wilsony Raptory 5 przekazywały najwięcej informacji i szczegółów, to one miały w sobie najwięcej żywości i namacalności powodującej, że muzyka wciąga, że chce się jej słuchać. W średnicy najlepsze było także różnicowanie barw. Fortepian brzmiał autentycznie a rockowe gitary miały i odpowiedni ciężar, i sporo niezbędnej ostrości sprawiającej, że dajemy się porwać muzyce Radiohead czy Led Zeppelin.

Góra pasma została tak zestrojona, aby nie było niespójności ze średnicą, a więc nie jest przesadnie eksponowana, ale też nie można jej zarzucić wycofania. Jest akuratna. Talerze nie zakłują w uszy, ale też nie mamy wrażenia, że brzmią plastikowo. Ba, można mówić nawet o różnicowaniu poszczególnych blach, ich koloru i podtrzymania. A rozmaite dzwoneczki, trójkąty czy gongi mają odpowiednią długość wybrzmień. Brakuje może sopranom odrobiny powietrza i otwartości, ale w tej grupie cenowej wolę taką górę, niż zbyt jasną i rozkrzyczaną.

Bas jest najmniej zróżnicowany, ale nie oszukujmy się: z tak małych i tanich przetworników nie da się zrobić cudów. A i tak osiągnięto bardzo przyzwoity efekt. Bas nie schodząc przesadnie nisko daje muzyce odpowiednie podparcie i pulsację. Jeśli dodamy do tego żywe i energiczne brzmienie perkusji, to jest naprawdę nieźle.

Czasem ten najniższy przetwarzany przez Wilsony Raptory 5 bas potrafi troszkę zabuczeć, ale za to temu średniemu i wyższemu nie brakuje werwy, a nawet jędrności. Bez – co znów trzeba podkreślić – osuszenia i „efektu kartonu”. Kontrabasu Dave`a Hollanda czy Rona Cartera słuchałem z przyjemnością.

Jeśli chodzi o szybkość i dynamikę, to też trudno tym kolumnom cokolwiek zarzucić. Test Wilson Raptor 5 wykazał, że radzą sobie one zarówno w oddaniu skali brzmienia w nagraniach hip-hopowych czy rockowych, jak i z oddaniem mikrodynamiki małych składów jazzowych. Rzecz jasna nie hukną jak duże podłogówki i nie nagłośnią 40-metrowego salonu, bo nie po to zostały stworzone. Ale wypełnią muzyką normalne pomieszczenie o powierzchni do 25 metrów.

Wilson Raptor 5 8

Kolumny bez wad? Nie ma takich, nawet wśród hi-endowych. Aczkolwiek Raptory trudno przyłapać na jakimś ewidentnym błędzie, tym bardziej znając ich cenę. Na pewno nie są to kolumny wyjątkowo rozdzielcze, trudno czasem będzie śledzić popisy poszczególnych instrumentalistów w skomplikowanych miksach czy wyłuskiwać poszczególne instrumenty w orkiestrze symfonicznej. Maleńkie Wilsony po prostu przekazują wystarczającą ilość szczegółów nie wywlekając ich na wierzch, nie dzielą włosa na czworo traktując muzykę jako całość.

Test Wilson Raptor 5 wykazał też, że nie są to kolumny stawiające na przestrzeń. Nie spodziewajcie się sceny jak stadionu ani wielkiej aury pogłosowej, niewielkie podłogówki grają raczej pierwszym planem, scena ustawiona jest mniej więcej na linii kolumn. Także bryły dźwiękowe nie mają w nich takiej trójwymiarowości, jak w droższych konstrukcjach.

Na szczęście stereofonia jest stabilna, nic nie pływa, choć trzeba przyznać, że małe Wilsony grają bardziej plamami niż punktowo i precyzyjnie. Ale to wynik ocieplenia oraz tego, że kontury poszczególnych dźwięków nie są kreślone przesadnie ostro. (ms)

Podsumowanie

Po pierwsze – naprawdę atrakcyjna cena. Po drugie – fajny wygląd i dobre wykończenia. I po trzecie i najważniejsze – rasowe jak na kolumny za takie pieniądze brzmienie. Wilson Raptor 5 to harmonijnie, wciągająco i audiofilsko grające zestawy. Może nie trzymają słuchacza w ciągłym napięciu, ale w uprzejmy sposób zapraszają do wysłuchania kolejnego nagrania. Na tle konkurencji wyróżniają się nie tylko świetną barwą i obecnością brzmienia, ale również ogólną muzykalnością, brakiem agresji i sztucznego podkręcania skrajów pasma.
Michał Piestrzyński, Maciej Stempurski, fot. wstereo.pl

Czytaj także:
Test wzmacniacza Xindak PA-M
Test przetwornika Musical Fidelity MX-DAC

Wilson Raptor 5 – kolumny podłogowe
Dystrybucja: Horn
Cena: 1800 zł

Dane techniczne:
pasmo przenoszenia (±3 dB): 45-20.000 Hz
czułość: 88 dB
impedancja: 4-8 Ohm
rekomendowana moc wzmacniacza: 40-150 W
podział zwrotnicy: 2 400 Hz
głośnik wysokotonowy: 1″ (25mm) miękka kopułka
głośniki nisko-/średniotonowe: 2x 5″
typ obudowy: Bass Reflex
terminale głośnikowe: pojedyncze
dołączone akcesoria: kolce

1 2

2 komentarze

  1. Sceptyczny pisze:

    Kolejna marka znikąd?

  2. admin pisze:

    Ależ skąd! Marak z Polski, stworzona przez Horn. Produkowane w Chinach. Wszystko jest jasne
    Pozdrawiam Maciej Stempurski

Post a new comment