Test Wilson Raptor 5. Małe jest piękne? Kieszonkowe podłogówki

2
Wilson Raptor 5 zajawka 2

Nasza ocena

Wysokie8.9
Średnica9.3
Bas9
Przestrzeń 8.5
Dynamika9
Przejrzystość i szczegółowość9
KLASA D (do 2 tys. zł) Wciągająco i audiofilsko grające zestawy. Na tle konkurencji wyróżniają się nie tylko świetną barwą i obecnością brzmienia, ale również ogólną muzykalnością, brakiem agresji i sztucznego podkręcania skrajów pasma
9

TEST / WILSON RAPTOR 5 / Niewiele jest na rynku tak tanich i tak niewielkich kolumn podłogowych. W pierwszej chwili te malutkie skrzyneczki wydają się aż niepoważne. Ale po podłączeniu do systemu audio okazuje się, że potrafią zagrać więcej niż zadowalająco. Czy to już dźwięk audiofilski, potrafiący wciągnąć w słuchanie muzyki? Oto nasz test podłogówek Wilson Raptor 5.

Wilson to młoda marka na polskim rynku audio, jej twórcą i właścicielem jest Horn Distribution jeden z największych dystrybutorów specjalistycznego audio w naszym kraju. Firma nie kryje, że czerpiąc ze swoich sporych doświadczeń, znajomości potrzeb rynku i ich analizy uznała, że jest miejsce na produkty, które nie mają wygórowanej ceny, ale zapewniają naprawdę dobrą jakość w swojej kategorii.

Zaprojektowano proste, ale estetycznie wyglądające głośniki, wybrano rzetelną fabrykę oraz sprawdzone i dobrej klasy komponenty, zatrudniono doświadczonych fachowców, którzy stworzyli projekty wprowadzone do produkcji. Wszystkie produkty są wytwarzane przez wysoko specjalizowane fabryki w południowych Chinach i na Tajwanie, przy zachowaniu restrykcyjnego procesu kontroli jakości.

Najpierw powstały dwie serie kompletnych zestawów do kina domowego 5.0: Cinematic i nieco droższa Movix. Ciepłe przyjęcie na runku spowodowało, że Horn postanowił pójść za ciosem i przygotować kolejne kolumny. Tym razem zadanie była ambitniejsze, bo chodziło o stworzenie głośników, które sprawdzą się także w budżetowych, ale jednak audiofilskich zestawach stereo (choć można z nich zbudować także kino domowe). Tak powstała seria Wilson Raptor.

Składa się ona z sześciu produktów. Największymi w ofercie są podłogowe Raptor 7, zaraz za nimi Raptor 5 i to ich mieliśmy okazję posłuchać. Poza kolumnami podłogowymi znajdziemy również trzy zespoły podstawkowe: Raptor 3, Raptor 1 oraz Raptor Mini, a także kolumnę centralną Raptor Vocal. Ofertę uzupełnia dubwoofer SUB-10 i przewody głośnikowe sprzedawane na metry.

Test Wilson Raptor 5 – budowa

Wilson Raptor 5 to naprawdę niewielkie, wręcz miniaturowe kolumny podłogowe. Ich wysokość (i to razem z kolcami i podstawkami) to zaledwie 86 cm, szerokość – 17 cm a głębokość 25,5 cm. Obudowy w czarnym lub białym kolorze mają klasyczne prostopadłościenne kształty o dobrych proporcjach.

Wzornictwo jest stonowane, raczej klasyczne, a mimo to szyku dodaje lakierowany i starannie wypolerowany na wysoki połysk front. Pozostałe ścianki zostały oklejone folią drewnopodobną dobrej jakości. Maskownica pokryta materiałem jest mocowana w tradycyjny sposób na niewielkich kołkach. Po jej zdjęciu otwory nie szpecą ogólnego wyglądu czarnych kolumn, na białych rzucają się w oczy. Skrzynkę zbudowano z płyt mdf.

Wilson Raptor 5 2

Wilson Raptor 5. Kolumny, mimo że tanie, wykonane są bardzo dobrze (fot. wstereo.pl)

Obwódki koszy głośników są matowo-szare, przykręcone czarnymi śrubami. Wysokotonowiec wpuszczony jest w niewielkie zagłębienie przypominające tubkę. Z przodu małe Raptory przypominają nieco niektóre modele Dynaudio lub Dali. Na tylnej ściance znajdziemy terminal głośnikowy single-wire. Do podłączenia możemy użyć dowolnego rodzaju końcówek, ale trzeba uważać z widełkami lub grubymi gołymi kablami, bo gniazda położone są bardzo blisko siebie.

W zestawie otrzymujemy też kolce (wyjątkowo ostre) do wkręcenia w obudowy i podkładki pod nie. W tej cenie to naprawdę fajny bonus. Gdy patrzymy na maleńkie Raptory to mamy wrażenie, że zostały wykonane solidnie i wykończone bardzo starannie. Nie ma się do czego przyczepić, ogólnie sprawiają wrażenie droższych niż są w rzeczywistości.

Wilson Raptor 5 4

Wilson Raptor 5. Kolce są bardzo ostre…

Wilson Raptor 5 5

… ale w komplecie mamy podsawki

Wilson Raptor 5 to konstrukcja 2-drożna z dwoma głośnikami niskośredniotonowymi i jednym wysokotonowym. Górę przetwarza 25-mm miękka kopułka tekstylna, woofery to 5-calowe przetworniki z membranami celulozowymi. Dość szerokie resory umożliwiają znaczne wychylenia układów drgających. Układ pracuje w obudowie bass-reflex, dość duży otwór umieszczono bezpośrednio pod głośnikami z przodu.

Wilson Raptor 5 – brzmienie

Opinia 1
System odsłuchowy:
CD: Denon dcd-720AE
Gramofon: Telefunken S 600
Wzmacniacz: Denon PMA-720AE
Kolumny: JMLab Cobalt 816
Interkonekty: Audionova Phobos MkII
Kable Głośnikowe: Oehlbach Rattle Snake

Raptory przyszły do mnie zupełnie nowe, wymagały więc trochę czasu na wygrzanie, zanim przystąpiłem do ich rzetelnej oceny. Ale od razu po podłączeniu słychać było, że te maluchy mają potencjał. Po kilku dniach usiadłem do testów i oceny. I już – jakby powiedział Robert Janowski „po pierwszej nutce” – zwróciłem uwagę na bas. Zadziwiający, jak na warunki fizyczne tych kolumn. Wyraźnie dał o sobie znać. Niskie tony były mocno zaznaczone, natomiast nie przesadzone, naprawdę bardzo, bardzo rzadko pojawiało się nielubiane przez audiofilów dudnienie czy buczenie.

Kolumny Wilson Raptor 5 bardzo dobrze radzą sobie z oddawaniem barwy dźwięku. Zwraca uwagę świetne nasycenie brzmienia

Poziom i charakter basu został dobrany starannie, aż zadziwiająco jak na kolumny z tej klasy cenowej. Jest on nieco uwypuklony w środkowych rejestrach, ale nie w męczący sposób – nigdy nie przykrywa średnicy. Jedyne, czego mi w nim brakowało, to trochę więcej przejrzystości, ale po JMLabach, na których słucham na co dzień, wiele kolumn robi podobne wrażenie.

Wokale w wykonaniu kolumn Wilson Raptor 5 nie są natarczywe, za to dość masywne. To za sprawą ciepłej średnicy. Ludzkie głosy dobrze ukształtowane i wyodrębnione z nagrania, nie zostają wtopione w mix. Bardzo dobrze wybrzmiał na przykład utwór Erykah Badu „Other Side Of The Game”. W średnicy kolumny podają sporo szczegółów, w które z przyjemnością można się wsłuchiwać. Samo przejście basu do średnicy jest płynne.

Kolumny Wigg Art Arvil. Test

Wysokie tony nie są podkreślone, nie męczą natarczywością. Wilsony zagrały lepiej niż oczekiwałem, a spodziewałem się grania tzw. komercyjnego, czyli z jednej strony z pokreślonym i nieco dudniącym dołem, z drugiej – z wyeksponowaną i „cykającą” górą. A tu spokój i kultura. To zaskoczenie. Tym bardziej, że szczegółowość wysokich tonów jest naprawdę przyzwoita.

Dużym ich atutem jest też naprawdę niezła selektywność – dźwięk jest zintegrowany, uporządkowany, ale niesklejony w jedną brzydką całość. Słychać sporo subtelnego detalu nie tylko wysokich tonów, ale również w innych częściach pasma.

Wilson Raptor 5 -1

Wilson Raptor 5. Kolumny sprawdzą się w nowoczesnych pokojach (fot. wstereo.pl)

Kolumnom Wilson Raptor 5 nie brakuje też dynamiki, jak na tak małe skrzynki mają całkiem niezłe uderzenie. Nie odczuwa się przy tym przesadnego zmiękczenia ataku, rytm podawany jest właściwie i z odpowiednią szybkością. Na przeciętnym poziomie są walory przestrzenne. Stereofonia jest dobra, ale dźwięki nie wychodzą poza bazę stereo, nie można też mówić o efektach głębi i planach.

Za to skala zdarzeń muzycznych jest oddawana z rozmachem, co już można było wywnioskować z opisu basu. Naprawdę trudno było się spodziewać z tak małych skrzyneczek grania z taką swobodą. Duża masa niskich rejestrów nie ogranicza specjalnie rytmu, więc z przyjemnością można posłuchać rockowych kawałków. (mp)

Opinia 2
System odsłuchowy:
CD: BAT VK D5 SE
DAC: Matrix Mini-i + Laptop z programem J River + odtwarzacz DVD Yamaha i BR Sharp, LabGruppen IPD 120
Pre: pasywka Khozmo
Wzmacniacze: LabGruppen IPD 120, Cary Audio V12R (z lampami KT120), Haiku Audio Sol
Kolumny: ProAc Response One SC, Wigg Art Arvil
Interkonekty: Fadel Art Reference 1, Haiku Audio, Mogami N III, DIY Arek 45,
Kable głośnikowe: MIT MH 750, Haiku Audio
Sieciówki: Ansae Muluci Imix, KBL Sound
Akcesoria: płyty granitowe i podstawki SoundCare SuperSpikes
Pokój zaadaptowany akustycznie

Kiedy usiadłem na fotelu odsłuchowym i popatrzyłem na te głośniki, pomyślałem: to się nie może udać. Nie słuchałam jeszcze nigdy tak malutkich podłogówek. Moje minimonitory ProAc-a są od nich szersze, a postawione razem ze stendami obok Wilsonów okazują się również … wyższe! Bałem się więc jakiegoś karłowatego, jednostajnego dźwięku, braku wyrafinowania, ewentualnie efekciarstwa znanego z najtańszych głośników.

Po włączeniu muzyki mocno się zdziwiłem. Nie wiem w jaki sposób, ale zrobiono te kolumny tak, że ani przez chwilę nie czułem wielkiego dyskomfortu. A zdarza się tak nawet z droższymi głośnikami, które testuję, i po jakimś czasie w przyjemnością wracam do innych. Raptory grały bardzo muzykalnie, na swój sposób wciągająco, rytmicznie a skala wydobywającego się z nich dźwięku była… normalna, jak z niewielkich wolnostojących kolumn. Nie czuło się żadnych kompromisów.

Test monitorów Buchardt Audio S200

Zacznijmy od tego, co Wilson Raptor 5 robią najlepiej, czyli od odtwarzania barwy dźwięku. Od razu uderzyło mnie świetne nasycenie brzmienia, i wcale nie mam na myśli najtańszych kolumn z grupy startowej (do 2 tys. złotych). Takich kolorów, różnicowania barw, bogactwa składowych – szczególnie w średnicy – mogą im pozazdrościć niejedne budżetowe głośniki za 2-4 tysiące. Nie było osuszenia, twardości, pudełkowatości, dźwięki były soczyste i jędrne.

Wilson Raptor 5 zajawka

Wilson Raptor 5. Głośniki pełnię możliwości pokazał z elektroniką dużo droższą od nich (fot. wstereo.pl)

Barwę tych zestawów należy określić jako lekko ocieploną, to taka szkoła grania bliższa Dynaudio. Nie są ociężałe czy zamulone, ale właśnie ocieplone. Średnie tony mają podkreślone niższe składowe, przez co bardzo atrakcyjnie wypadają na nich na przykład wokale. Dalia Faitelson, Diana Krall, Esperanza Spalding, Frank Sinatra, Tom Waits – ich głosy brzmiały naturalnie, miały odpowiednią masę i skalę. Podobnie było z saksofonami czy wiolonczelami.

Ciąg dalszy na str. 2

1 2

2 komentarze

  1. Sceptyczny pisze:

    Kolejna marka znikąd?

  2. admin pisze:

    Ależ skąd! Marak z Polski, stworzona przez Horn. Produkowane w Chinach. Wszystko jest jasne
    Pozdrawiam Maciej Stempurski

Post a new comment