TEST / BRYSTON COMPACT T10 / Ta kanadyjska firma słynie z bardzo dobrej elektroniki. Jej niektóre wzmacniacze owiane są niemal legendą, mało tego – produkowane są od kilkudziesięciu lat. Ale firma ma też w ofercie głośniki. I właśnie kolumny podstawkowe – dość niezwykłe – bedą tematem odsłuchu. Oto test Bryston Compact T10.
Kanadyjska firma Bryston ma w Polsce od niedawna nowego dystrybutora – została nim znana na rynku firma Rafko z Białegostoku. Jest więc szansa, że ta zacna marka doczeka się zasłużonej popularności. Bryston było obecny w Polsce od lat, ale jakoś nie przebił się do masowej świadomości audiofilów. Niby każdy coś tam słyszał, ale jakby dokładnie wypytać, to niewielu znało ten sprzęt. A szkoda, to naprawdę ciekawa firma.
Marka ma naprawdę długą historię, która zaczyna się w 1962 roku, ale nie była to wtedy firma audio. Zajmowała się konstruowaniem i produkowaniem specjalistycznych urządzeń medycznych, m.in. analizatorów krwi. W 1968 roku przedsiębiorstwo przejął były inżynier NASA, John W. Russell. Początek historii marki w świecie audio miał miejsce w 1974 roku, kiedy Russell zaprojektował wzmacniacz Pro3, który szybko zdobył uznanie lokalnego studia nagraniowego. Bryston ma na koncie naprawdę wiele urządzeń, które przeszły do historii i obrosły legendą.
Na przykład wzmacniacz 4B – do dziś egzemplarze tego wzmacniacza pracują w studiach, m.in. w legendarnym Grant Avenue Studio, nieprzerwanie od ponad 40 lat. Inną taką konstrukcja jest Bryston4B³ – jeden z najbardziej cenionych wzmacniaczy mocy w historii audiofilskiego świata. Wystarczy tylko wspomnieć, że produkowany jest w różnych wersjach od 1978 roku i nieustannie udoskonalany, doczekał się już szóstej generacji.
Więc kiedy dystrybutor zaproponował, że przyśle coś na odsłuchy, chętnie na to przystałem. Po kilku dniach pojawił się kurier z… naprawdę wielgachną paczką. – Co jest! – pomyślałem. – Cały system mi przysłali? Kiedy po pracy wziąłem się do rozpakowywania przesyłki, moim oczom ukazały się dwa kartony. No i wszystko stało się jasne! I w dodatku było to zaskoczenie…
W kartonach bowiem znajdowały się kolumny głośnikowe! Zupełnie zapomniałem, że Bryston ma też w ofercie głośniki. Oczywiście słynie z elektronik, szczególnie ze wzmacniaczy, ale głośniki też są. No więc? Czemu nie! Posłuchamy kanadyjskich monitorów.
Bryston Compact T10 – test. Budowa
Kanadyjskie monitory od razu robią wrażenie i rzucają się w oczy. Przede wszystkim chodzi o wielkość. Jeśli szukacie minipodstawkowców, które nie rzucają w się w oczy, to na pewno to nie są Brystony. Nie schowacie ich w rogach pokoju ani na półce.
Bryston Compact T10 to duże, solidne kolumny. Mają prawie pół metra wysokości, są dość szerokie i głębokie. W zasadzie przydałyby się do nich nieco niższe niż standardowe podstawki, bo ustawienie ich na takich do małych i średnich monitorów powoduje, że głośnik wysokotonowy jest powyżej uszu słuchacza (przynajmniej takiego o niskim lub średnim wzroście).
Mimo sporego wzrostu monitory prezentują się dość smukle. Obudowy to nie zwykłe prostopadłościenne skrzynki. Boczne ścianki są załamane, nie są równoległe, co zapobiega odbiciom i powstawaniu fal stojących. Także połączenie bocznych ścianek z przednią jest ścięte. Skrzynki zbudowane są z solidnego mdf-u i odpowiednio wzmocnione. Pokryto je ładnym naturalnym fornirem. W standardzie mamy do wyboru trzy wykończenia: orzech, wiśnia bostońska i jesion czarny. Na zamówienie dostępne są też inne kolory.
Przednia ścianka zwraca uwagę przede wszystkim tym, że mamy tam aż trzy przetworniki – bo to kolumny trójdrożne. A to w sumie stosunkowo rzadkie rozwiązanie w tego typu głośnikach. Sam producent zapewnia, że konstrukcja (montaż głośników, ich rozmieszczenie, wzajemna integracja, dodatki, itd) jest absolutnie przemyślana i nazywa ją konstrukcja typu point source, a więc jak najbliższą punktowemu źródłu dźwięku. Bryston piszę, że ” T-10 emituje fale w kształcie sfery, co przekłada się na bardziej naturalne odczucie przestrzeni i lepsze odwzorowanie akustyki nagrań. To rozwiązanie szczególnie docenią osoby, które chcą cieszyć się detalicznym, a zarazem spójnym dźwiękiem w salonie czy dedykowanym pokoju odsłuchowym”.
Test monitorów Falcon Acoustics Gold Badge LS3/5A
Od razu zwraca uwagę specjalny panel łączący głośnik wysokotonowy i średniotonowy. Oba przetworniki zamontowano na łezkowatym elemencie ze specjalnego tworzywa. Robi to także dobre wrażenie wizualne. Twitter osłonięty jest metalową siateczką. Poniżej, klasycznie, zamontowano przetwornik niskotonowy.
Za górny skraj pasma odpowiada przetwornik z twardego materiału – to tytanowo kopułka wysokotonowa o średnicy jednego cala. Tony średnie obsługuje głośnik o średnicy 5,25 cala z powlekanego papieru, za bas odpowiedzialny jest z kolei 6,5-calowy głośnik. Oba mają spore nakładki przeciwpyłkowe. Na przedniej ściance mamy jeszcze tylko element z nazwą marki.

Bryston Compact T10 – test. Trzy okleiny są w standardzie, na zamówienie można zamówić inne kolory (fot. wstereo.pl)
Przejdźmy na tylną ściankę, bo tam dzieje się naprawdę sporo i widzimy rozwiązania współcześnie dość rzadko wykorzystywane. U góry jest sporych rozmiarów otwór bas refleks, zwraca uwagę specjalnie ukształtowany – wygląda jak pomarszczony – wylot otworu. Firma nazywa go Reflex / Vortex.
Poniżej coś, co robi wrażenie. To zajmujący duży obszar tylnej ścianki panel, na którym znajdują się trzy pary gniazd głośnikowych. Są dobrej jakości, ładnie i czytelnie opisane. Możemy więc spokojnie skorzystać z dobrodziejstwa tri wiringu, a więc zasilenia każdej sekcji osobnym kablem. Ale dociekliwi audiofile od razu zauważą, że producent nie dołącza zworek do gniazd … Przeoczenie? Trzeba samemu zrobić zworki z kawałków przewodów? Zgubiły się? Otóż nie.
Test głośników Franco Serblin Accordo Goldberg
Zwrotnica jest bowiem dość skomplikowana i zbudowana w taki sposób, że może działać w różnorodny sposób i służy do tego wymienny moduł. Widać go na górze panelu. Za pomocą wykręcenia go i zastąpienia innymi – wszystkie są dostarczane w komplecie z kolumnami – zmieniamy funkcjonalność głośników.

Bryston Compact T10 – test. Tylna ścianka robi wrażenie liczbą wejść i czymś jeszcze… (fot. wstereo.pl)
Zacznijmy od tego, który testowałem i który jest instalowany fabrycznie, czyli modułu Single Amp – pewnie grubo ponad 90 proc. słuchaczy kupujących te kolumny będzie z niego korzystać. Tak wyposażone kolumny są przystosowane do napędzania ich jednym wzmacniaczem. I jeśli mamy kable głośnikowe z pojedynczymi wtyczkami, nie musimy stosować zworek, bo są one “wmontowane” wewnątrz zwrotnicy i połączenie poszczególnych sekcji zapewnia odpowiedni moduł.
Warto wypróbować połączenie pojedynczych kabli bezpośrednio do różnych sekcji, bo w ten sposób można – w ograniczony sposób, ale jednak – modelować brzmienie. Podobnie zresztą jeśli mamy kable do bi-wiringu. Możemy też oczywiście użyć kabli tri-wiringowych.

Bryston Compact T10 – test. Wymienne moduły do zwrotnicy. Umożliwiają różme rodzaje połączeń (fot. wstereo.pl)
Projektanci pomyśleli też o tych, którzy chcą się pobawić w bi-amping lub tri-amping, czyli napędzić kolumny dwoma lub nawet trzema wzmacniaczami. W tym celu przygotowano odpowiednie moduły. Jest też osobny do tego, aby wykorzystać monitory w systemie z aktywną firmową zwrotnicą, którą można dokupić. A więc zabawy z tymi kolumnami jest całe mnóstwo.
Nowy polski dystrybutor marki Bryston – białostocka firma Rafko – wyceniła monitory Bryston Compact T10 na 17 900 zł. Zaliczam je więc do kategorii A (wyższa grupa cenowa, komponenty kosztujące od 10 do 20 tys. zł).



Brak komentarzy