Test Lyngdorf TDAI 3400. Błogosławieństwo różnorodności

0
Lyngdorf TDAI 3400 zajawka

Nasza ocena

Hi-end10
Najwyższa grupa cenowa powyżej 15 tys. zł. Funkcjonalność tego urządzenia jest po prostu imponująca! Jednocześnie obsługa jest naprawdę intuicyjnie prosta. Brzmienie? Wszystko w należytym porządku. Trudno je opisać, bo dzięki systemowi RoomPerfect, filtrom i możliwości korekcji częstotliwości możemy kształtować brzmienie niemal jak plastelinę. Może być więc na wskroś neutralne, albo ciepłe, albo chłodne. Jakie zechcemy. Wyrafinowana scena
10

TEST / LYNGDORF TDAI 3400 / Różnorodność to jedna z cech świata audio. Osoby hołdujące prostocie i minimalizmowi wybierają proste konstrukcje pozbawione jakichkolwiek regulacji. Inni mogą kupić sobie urządzenia dające wiele możliwości kształtowania brzmienia lub nawet łączące wielu funkcji. Odsłuchiwany wzmacniacz jest zdecydowanie dla tych drugich. Daje mnóstwo zabawy i niezliczonych możliwości. Jak wypadł w teście “wszystkomający” Lyngdorf TDAI 3400?

Peter Lyngdorf to w świecie cyfrowego audio postać legendarna, jeden z pionierów, a jego Tact Millenium do dziś budzi emocje. Jako jeden z pierwszych uwierzył, że przyszłość będzie należała do tej gałęzi audio. I choć w ofercie jego firmy są też głośniki, końcówki mocy czy odtwarzacz CD, to perłą w koronie są właśnie wzmacniacze i procesory cyfrowe.

Duński konstruktor miał jednak swój własny pomysł na to, jak zmierzyć się z tym zagadnienie, dlatego jego urządzenia nazywane są właśnie “wzmacniaczami cyfrowymi” (zwykle, choć błędnie, nazywa się tak również impulsowe wzmacniacze w klasie D). Lyngdorfy też pracują jak impulsowce – tranzystory pracują w nich w trybie bardzo szybkiego przełączania między stanem pełnego przewodzenia a całkowitego wyłączenia – ale to nie wszystko.

Sygnał cyfrowy płynie w tym wzmacniaczu niemal do samego końca, zmieniany jest na analogowy za końcówkami mocy w specjalnych filtrach – modulatorach szerokości impulsu (PWM) w oparciu o opatentowaną technologię. Sygnał jest przetwarzany cały czas w formie cyfrowej. Cały wzmacniacz jest więc rodzajem przetwornika cyfrowo-analogowego.

Oczywiście możemy podać do niego sygnał przez łącza analogowe, ale wtedy sygnał i tak jest przetwarzany najpierw na cyfrowy i dopiero później „obrabiany”. W Lyngdorfie nie ma też żadnego tradycyjnego układu regulacji głośności. Wzmacniacz używa do tego celu stopnia zasilacza jako kontrolera siły głosu. I na takiej zasadzie zbudowany jest także testowany model TDAI 3400.

Lyngdorf TDAI 3400 – test. Budowa i funkcjonalność

Jeśli ktoś uważa, że Lyngdorf TDAI 3400 to tylko niższy model z dodanym streamerem i większą mocą, to jest w błędzie. Co prawda koncepcja pracy wzmacniacza jest taka sama jak u mniejszych braci, to jednak został on – tak zapewnia producent – mocno przeprojektowany. W zasadzie to zupełnie nowy wzmacniacz. Wyposażono go też w nowe, bardziej zaawansowane funkcjonalności.

Lyngdorf TDAI 3400 - test. Projekt jest prosty i minimalistyczny (fot. wstereo.pl)

Lyngdorf TDAI 3400 – test. Projekt jest prosty i minimalistyczny (fot. wstereo.pl)

Natomiast projekt wizualny to dobrze znane od lat audiofilom rozwiązania, od razu wiem, że to Lyngdorf. A więc spokojna, prosta bryła w ciemnoszarym kolorze z czarnymi okienkami. Po skandynawsku minimalistyczna. Od razu rzuca się w oczy dodatkowe okienko na frontowym panelu. Wyjaśnijmy od razu – to nie jest wyświetlacz, jak niektórzy sądzą. Za szybką znajdują się antenki do komunikacji bezprzewodowej. Hmm… Myślę, że można było rozwiązać to inaczej, na przykład powiększając okno głównego wyświetlacza. Byłoby chyba bardziej elegancko i czysto.

Obudowa jest nieco wyższa niż w modelu TDAI 2170, pozostałe wymiary pozostały takie same. Na przedniej ściance lyngdorfowska klasyka. Po prawej stronie duża gałka głośności, w środku – trzy gniazda: USB dla przenośnego dysku, słuchawkowe i do mikrofonu pomiarowego. Obok nich gałka/przycisk do nawigacji po funkcjach i ustawieniach. A po lewej stronie wielki wyświetlacz, zajmujący ponad jedną trzecią  szerokości przedniej ścianki.

Test Haiku Audio SOL II

Z tyłu natomiast istne rozpasanie, liczba wejść i wyjść jest naprawdę imponująca, bo też imponujące są możliwości tego urządzenia. W standardzie mamy aż 7 wejść cyfrowych, w tym zbalansowane AES/EBU, USB B, 2 coaxial oraz 3 optyczne toslink. To od razu sugeruje nam, w jakim otoczeniu źródłowym Lyngdorf czuje się najlepiej. Do tego wejście USB, pozwalające na podłączenie dysków lub innych źródeł z plikami muzycznymi. Mamy też dwa wejścia analogowe RCA. Z Lyngdorfa możemy też wyprowadzić sygnał na zewnątrz. Mamy więc do dyspozycji dwa wyjścia analogowe (RCA i XLR) oraz wyjście cyfrowe coaxial.

Ale na tym nie koniec. Możemy dokupić dodatkowe moduły. Pierwszy to moduł HDMI 4K (opcjonalne wejścia / wyjścia): 1 wyjście HDMI 4K, 3 wejścia HDMI 4K (PCM ≤ 192 kHz / 24 bity; ARC PCM ≤ 192 kHz / 24 bity; integracja CEC, obsługa HDMI 2.0a, HDCP 2.2, rozdzielczość wymagająca zegara 600 MHz). Drugi to wysokiej klasy moduł wejść analogowych składający się 3 wejść RCA i jednego XLR. W tym module mamy też przedwzmacniacz gramofonowy.

Lyngdorf TDAI 3400 - test. To zamknięty, wysokiej klasy system all-in-one (fot. wstereo.pl)

Lyngdorf TDAI 3400 – test. To zamknięty, wysokiej klasy system all-in-one (fot. wstereo.pl)

Na tylnej ściance mamy jeszcze wejście na kartę pamięci SD (tworzenie kopii zapasowych filtrów i ustawień), oraz gniazda Ethernet, trigger i RS232. Do tego zalane plastikiem gniazda głośnikowe oraz gniazdo na kabel zasilający.

Skąd taka mnogość? Otóż Lyngdorf TDAI 3400 nie jest tylko – jak nazywa go producent – wzmacniaczem cyfrowym, a w pełni gotowym do odtwarzania muzyki systemem, który może pełnić różne funkcje. Jako wzmacniacz zintegrowany może przyjmować z zewnątrz sygnał analogowy i cyfrowy (jest więc też rodzajem przetwornika cyfrowo-analogowego). Może też pełnić funkcję przedwzmacniacza (dla źródeł cyfrowych i analogowych) i wysyłać sygnał do zewnętrznych końcówek mocy czy subwooferów. Albo końcówki mocy po dokonaniu odpowiednich ustawień. Ma też wyjście na słuchawki.

W zasadzie dźwięk Lyngdorfa można “ulepić” sobie po własny gust jak miękką plastelinę. Chcemy, by grał ciepło, miękko? Proszę bardzo. Ma być jasny i twardy? Bez problemu.

I zupełnie nowa funkcja Lyngdorfa – jest on również odtwarzaczem/transportem plików. Po podłączeniu do sieci internetowej pełni funkcję streamera. A po podłączeniu dysku z plikami staje się odtwarzacze plików. Dodatkowo maszyna pozwala na słuchanie radia internetowego.

Ale to nie koniec atrakcji, jakich dostarcza Lyngdorf TDAI 3400, ponieważ słuchacz otrzymuje całą masę funkckcjonalności. Przede wszystkim mamy autorski system RoomPerfec. Za pośrednictwem dołączonego do wzmacniacza mikrofonu system zbiera informacje o tym, jak pokój reaguje na podany sygnał testowy, po czym koryguje pracę wzmacniacza w taki sposób, aby uzyskać absolutnie płaską charakterystykę. System pozwala na zniwelowanie kłopotów związanych z akustyka, podbić i „dziur”, pozwala na opanowanie trudnych akustycznie pomieszczeń, w których nie dokonano adaptacji. Najciekawsze jest jednak to, że obsługa tego systemu jest bajecznie prosta! Jak to działa, można przeczytać w teście Lyngdorfa TDAI 2170 (TUTAJ).

Lyngdorf pozwala na niemal dowolne kształtowanie brzmienia. Możemy w zasadzie ustawiać każdy parametr: od poziomu czułości każdego wejścia po balans, od różnych ustawień przestrzennych po korekcję częstotliwości. Możemy korzystać z gotowych filtrów w funkcji Voicing albo samodzielnie ustawić sobie odpowiadającą nam korekcję. Naprawdę można się w tym zatracić.

Lyngdorf TDAI 3400 - test. Za pomocą korekcji częstotliwości można dowolnie kształtować brzmienie (fot. wstereo.pl)

Lyngdorf TDAI 3400 – test. Za pomocą korekcji częstotliwości można dowolnie kształtować brzmienie (fot. wstereo.pl)

Sterować urządzeniem można na kilka sposobów. Do podstawowych funkcji możemy dostać się z poziomu przełączników na froncie wzmacniacza bądź z pilota. Nieco więcej możemy zrobić z poziomu dedykowanej do sterowania aplikacji. Natomiast kiedy wpiszemy do komputera adres IP naszego Lyngdorfa, to możemy dobrać się do absolutnie wszystkich ustawień i naprawdę szaleć.

Lyngdorf TDAI 3400 jest więc zaawansowanym systemem all-in-one, do słuchania muzyki potrzebujemy tylko kolumn (ewentualnie dodatkowego źródła, jeśli chcemy słuchać płyt CD lub winyli). W podstawowej wersji kosztuje 23 500, a więc zaliczamy go do klasy hi-end (najwyższa grupa cenowa powyżej 15 tys. złotych).

Lyngdorf TDAI 3400 – test. Brzmienie

Próbując opisać brzmienie tego wzmacniacza staje się przed metodologicznym problemem, Lyngdorf TDAI 3400 jest bowiem urządzeniem, którego dźwiękowe oblicze kształtuje sam słuchający. Jego rozliczne funkcjonalności, w tym ta najbardziej promowana przez firmę, czyli system korekcji akustyki RoomPerfect, oraz możliwość korekcji częstotliwości dają możliwość bardzo głębokiej ingerencji w rodzaj brzmienia. Jak więc podejść do takiego opisu?

Ciąg dalszy na str. 2

1 2

Brak komentarzy

RGG-AURA-cover

Czy to jeszcze jazz?

RGG “AURA” / Muzycy tria jasno dali do zrozumienia, że nie interesują ich już tylko ładne linie melodyczne i […]