Test Lucarto Audio Ferro IA40. Barwa, ciepło i spokój. Bez nudy

0
Lucarto Audio Ferro IA40 zajawka

Nasza ocena

Hi-end10
Niesamowicie spójne i koherentne urządzenie, wszystko w nim do siebie pasuje. Ciepła barwa i nasycenie dźwięków idzie w parze z bardzo dobrą rozdzielczością i znakomitą namacalnością brzmienia. Do tego dostajemy bardzo plastyczną scenę muzyczną i solidną porcję dynamiki.
10

Wszystko w jego brzmieniu jest na swoim miejscu, wszystko ze sobą współgra i zdaje się takie, jakie być powinno. Włączyłem płytę Cassandry Wilson “New Moon Daughter”. Zwykle słucham dwóch, trzech kawałków po dwie, trzy minuty, aby sprawdzić, jak brzmi kontrabas, wokal i gitary, bo album zrealizowany jest dobrze i łatwo wychwycić na nim różnice w systemie. Tym razem przesłuchałem chyba połowę płyty i ani razu nie przeskakiwałem z utworu na utwór.

Znakomite wrażenie we wzmacniaczu Lucarto Audio Ferro IA40 robi spójność jego brzmienia. To spójność pod każdym względem: tonalnym, dynamicznym, przestrzennym. Zacznijmy od tego pierwszego aspektu. A więc od średnicy, bo to ona jest pasmem pierwszoplanowym w tym urządzeniu. Wspomniałem wyżej Cassandrę Wilson nie przez przypadek. Lubicie śpiewające panie? Albo panów? No to powinniście Lucarto posłuchać. Oddanie barw, nasycenie wokali, szczegóły i detale artykulacji są wciągające. Szczególnie te niskie, nocne, ciemne głosy – Kurta Ellinga, Toma Witsa, Toni Braxton – robią doskonałe wrażenie.

Ale nie tylko głosy brzmią niezwykle organicznie i ciepło. Mikołaj Trzaska nagrał płytę “Trzaska gra Różę” z koncertowym zapisem muzyki, jaką stworzył do filmów Wojtka Smarzowskiego. Płytę trudną, mroczną, zrealizowaną w bardzo charakterystyczny sposób, na której słuchać brzmienie klarnetów, klarnetów basowych i saksofonów. I słychać je w sposób niezwykle substancjonalny, bogaty, może czasem lekko podgrzany ale jednocześnie przejrzysty i pełen informacji. To samo z fortepianem, dźwięki wybrzmiewają swobodnie i pełne są ciepłych składowych. Gitary mają masę i potęgą.

Lucarto Audio Ferro IA40 3

Lucarto Audio Ferro IA40 – test. Wzmacniacz jest prosty i elegancki (fot. wstereo.pl)

Idealnie średnica zszywa się z dołem pasma nie tylko dlatego, że jedno pasmo przechodzi w drugie bez wyraźnych szwów, ale ich charakter jest jednolity. Jednorodność brzmienia basu i tonów średnich to jedna z mocniejszych stron tego wzmacniacza. Bas jest tak samo nasycony, gęsty i ciepły, tu nie ma grama odchudzenia. Powiedzmy to sobie od razy – miłośnicy tak zwanego krótkiego, chudego, twardego basu nie znajdą go tu. Lucarto odtwarza bas taki, jaki powinien być naprawdę – mięsisty, ciepły, pełny tkanki, solidny. A nie rachityczny, szkieletowy. A wielu słuchaczy taki właśnie uważa za właściwy. I chyba są w błędzie, albo nie byli dawno na koncercie.

Oczywiście taka reprodukcja basu nie oznacza, że z Lucarto Audio Fero IA40 w dole pasma jest mało przejrzysty czy rozdzielczy. Obrys niskich dźwięków jest zaznaczony w odpowiedni sposób, ale nie tak mocno, żeby zabierać wybrzmienia. Faza ataku jest czytelna, za to wygaszanie odpowiednio długie. Nie bójcie się, basówka Marcusa Millera zakołysze wami jak trzeba. Za to między konturami dźwięku znajdziecie jeszcze sporo faktury i “body”, które przyda się przy budowaniu dynamiki, do której za kilka zdań przejdę.

Test końcówki mocy Pass XA 30.5

Teraz zajmijmy się górą pasma, bo tam dzieją się ciekawe rzeczy. Po pierwsze – tu znowu mamy bardzo dobre zszycie, ale zrobione w nico inny sposób. Najwyższa część średnicy jest lekko podkreślona i podana minimalnie jaśniej, lżej, niż reszta tonów średnich. A to po to właśnie, by skleić się dobrze z sopranami. A te wcale nie są wycofane. Brzmią dźwięcznie i w odpowiedni sposób błyszcząco.

Góra pasma w polskim lampowcu nadaje całemu brzmieniu – mimo jego ciepła, masy i gęstości – niezbędny element lekkości. To jak kilka kropli soku z limonki i natka kolendry na gęstej zupie z ciecierzycy czy solidnym curry. Dlatego trąbkom i talerzom nie brakuje zwiewności i żywości. Choć nigdy nie staną nie natarczywe, bo na samym szczycie, na samym skraju soprany są lekko wygładzone.

Lucarto Ferro tyl

Wróćmy do dołu pasma a raczej do tego, co dzieje się w związku z nim. Chodzi o dynamikę, która jest w Lucarto Audio FerroIA40 na poziomie, który u nikogo nie powinien budzić niedosytu. Mimo nominalnie skromnej mocy nic sobie nie robi z pokazaniem, jak powinny brzmieć przesterowane gitary AC/DC czy niskie, mocarne riffy Queen of the Stone Age. Mówiąc krótko: kiedy trzeba Lucarto potrafi łupnąć i przyłożyć.

Oczywiście przy ciepłej równowadze tonalnej, gęstej nasyconej średnicy i podobnym basie nie będzie nigdy tak szybki, jak wzmacniacze o lżejszej równowadze tonalnej i większej mocy – trzeba sobie to uświadomić i przyjąć do wiadomości. Po prostu tak jest. Wzmacniacz spod Opola nigdzie nie pędzi i się nie spieszy, z dźwiękami obchodzi się z pietyzmem bardziej stawiając na ich barwę i bogactwo niż na piorunujący atak. Ale zachowanie odpowiedniej rozdzielczości powoduje, że nie ma jakiś widocznych problemów z rytmem. Nie jest to może granie jak z Naima Supernaita 2 (test TUTAJ), ale potupać nogą też przy Lucarto się nam zdarzy.

Polski wzmacniacz buduję scenę muzyczną w sposób dokładnie taki, jak spodziewalibyśmy się po tak ustawionej równowadze tonalnej – to też kolejny element spójności brzmienia udowadniający, że jego konstruktor przemyślał dokładnie wszystkie aspekty. Nie jest ona ani specjalnie rozbuchana, ale równocześnie nie ma w niej niczego sztucznego i przewymiarowanego, jest na tyle obszerna, żeby zmieściły się na niej duże i solidne obrazy dźwiękowe kreowane przez wzmacniacz.

Instrumenty są poustawiane stosunkowo blisko siebie, ale wynika to z tego, że są masywne i spore. Maję też tę zaletę, że są bardzo plastyczne i trójwymiarowe, nic nie brzmi płasko. Ważne, że wzmacniacz jest na tyle rozdzielczy, na tyle wyraźnie rysuje kontury dźwięków, że bez trudu separuje je od siebie. A to z kolei przekłada się na to, że scena muzyczna jest czytelna i mimo gęstości – przejrzysta.

Lucarto Audio Ferro IA40 gra sceną ustawioną dość intymnie, zaczyna się ona mniej więcej na linii kolumn i ma nieźle zbudowaną trójwymiarową głębie, dźwięki i instrumenty poustawiane są w należytym porządku i z odpowiednią gradacją. Nie można się też przyczepić do szerokości i stabilności. Wzmacniacz potrafi z łatwością umieszczać też dźwięki na różnych wysokościach, co ma niebagatelny wpływ na to, że przestrzeń odbieramy jako jeden z mocniejszych punktów brzmienia polskiego lampowca.

Podsumowanie

Lucarto Audio Ferro IA40 wygląda jak wszystkie wzmacniacze z wyższej półki tej firmy – po prostu znakomicie. Jakość wykonania, elegancja, smak i umiar… No i jeszcze te potężne gabaryty. Tylko wzmacniacza nie kupuje się dla wyglądu a dla brzmienia. A to jest też bardzo wysokiej próby. Łukasz Kisiel zbudował urządzenie niesamowicie spójne i koherentne, wszystko w nim do siebie pasuje. Ciepła barwa i nasycenie dźwięków idzie w parze z bardzo dobrą rozdzielczością i znakomitą namacalnością brzmienia. Do tego dostajemy bardzo plastyczną scenę muzyczną i solidną porcję dynamiki, choć szybkość i zrywność czasem mogłaby być odrobinę wyraźniej zaznaczona. Za to mamy niesamowitą spójność tonalną i płynność grania bez utraty wyrazistości i konturowości. Bardzo muzykalny wzmacniacz, posłuchajcie.
Maciej Stempurski, fot. wstereo.pl, Lucarto Audio

Czytaj także:
Test kolumn Paradigm Persona 5F
Test streamera Cyrus Stream Xa

System odsłuchowy:
Pliki: DigiOne Player, laptop z programem J River
DAC: Matrix Mini-i, LabGruppen IPD 120
Pre: pasywka Khozmo
Wzmacniacze: LabGruppen IPD 120, Cary Audio V12R (z lampami KT120), Synthesisi A 50 Taurus
Interkonekty: Fadel Art Reference 1, Haiku Audio, Monkey Cables
Kable głośnikowe: MIT MH 750, Haiku Audio
Głośniki: Martin Logan ESL, ATC SCM 19
Sieciówki: Ansae Muluc i Imix, KBL Sound
Akcesoria: płyty granitowe i podstawki SoundCare SuperSpikes

Lucarto Audio Ferro IA40 – lampowy wzmacniacz zintegrowany
Cena – 18 600 zł
Dystrybucja – Lucarto Audio

Dane techniczne producenta:
Moc wyjściowa: 38W/4Ω na kanał w czystej klasie A
Impedancja wejściowa: 50kΩ
Impedancja wyjściowa: 4 oraz 8 Ω
Układ pracy lamp: P-P w klasie A
Pasmo przenoszenia: 10Hz-45kHz +/- 3dBl
Czułość wejścia: 0.5V
Lampy: 2x6n6p, 2x12AX7 PSvane, 2x5c8S 4×6550 EH
Wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy MM
Soft start dla układu zasilania lamp
Sterowanie głośności pilotem
4 wejścia liniowe wybierane z panelu
Zniekształcenia: <0.04% dla 1W<1,5% dla pełnej mocy
Potencjometr: Alps
Kondensatory: Mundorf Silver Gold Oil
Gniazda RCA: CMC Super Cu
Gniazdo Zasilania: CU Au + bezpieczni AGAu
Gniazda głośnikowe: CMC Swiss Cu
Waga: 38kg
Moc pobierana z sieci: 600W 230V 50Hz
Wymiary: 420x200x530mm

1 2

Brak komentarzy