Test Cyrus One Cast. Klasyk, który potrafi jeszcze więcej

0
Cyrus Cast One zajawka

Nasza ocena

Wysokie 8.5
Średnica8.7
Bas8.6
Przestrzeń8.9
Dynamika8.9
Przejrzystość i szczegółowość8.8
Klasa B (średnia grupa cenowa od 5 do 10 tys. zł). Bogate wyposażenie i świetna funkcjonalność. Gra z radością, werwą, dynamicznie. Świetna przestrzeń. Tonalność oparta na średnicy, ogólnie neutralna. Gra dość twardo, szybko wygasza wybrzmienia
8.7

TEST / CYRUS ONE CAST / W czasach absolutnej dominacji muzyki przesyłanej cyfrowo coraz więcej firm, nawet tych z wieloletnimi tradycjami, decyduje się na wprowadzanie do sprzedaży wzmacniaczy na wskroś nowoczesnych. Takich, które są także przetwornikami cyfrowo-analogowymi, a także dają możliwość streamingu lub łączności bezprzewodowej. Podobnie jest w przypadku brytyjskiego Cyrusa. Sprawdziłem, jak sprawuje się jego nowoczesny wzmacniacz. Oto test Cyrus One Cast.

Cyrus, który powstał w 1983 roku koło Cambridge, jest jedną z ikonicznych brytyjskich marek audio. Firma chwali się, że niemal wszystkie ich produkty są projektowane i wytwarzane w Wielkiej Brytanii. Zyskała renomę i rozpoznawalność nie tylko dzięki świetnemu brzmieniu, ale też z powodu bardzo charakterystycznych obudów o proporcjach innych niż większość klocków audio: bardzo wąskich i dość głębokich.

Cyrus podkreśla, że prócz inżynierskiego podejścia bardzo ważna jest odsłuchowa weryfikacja tego, co postało na deskach i w komputerach. Zwykle powstaje kilkanaście roboczych, testowych, przedprodukcyjnych wersji każdego urządzenia, które są odsłuchiwane w specjalnym pomieszczeniu przypominającym normalne pokoje mieszkalne. 

Pierwszymi produktami wprowadzonymi do sprzedaży przez Cyrusa były wzmacniacze One i Two. Przed kilku laty firma postanowiła nawiązać do tradycji i wprowadzając nową serię nazwała ją właśnie One. Składają się na nią trzy wzmacniacze – Cyrus One, Cyrus One HD i Cyrus One Cast, oraz kolumny podstawkowe Onelinear.

Cyrus One Cast – test. Budowa 

Cyrus One Cast, mimo że należy już do nowej generacji urządzeń tej marki – wygląda jak każdy inny Cyrus, nie pomylimy go z innym sprzętem. Chodzi oczywiście o jego gabaryty. Stosunkowo niewielka obudowa jest prawie dwa razy głębsza niż szersza. Złośliwi mówią na te obudowy “pudełka do butów”, ale zwykle kiedy zaczyna z tych wzmacniaczy płynąć muzyka, to autorzy kąśliwych uwag milknął i słuchają. Tak więc Cyrus One Cast wielkością odpowiada wzorcowi Cyrusa.

Cyrus One Cast - test. Obudowa, jak to w Cyrusie, wąska, węższa niż dwie płyty CD (fot. wstereo.pl)

Cyrus One Cast – test. Obudowa, jak to w Cyrusie, wąska, węższa niż dwie płyty CD (fot. wstereo.pl)

I tu podobieństwa się kończą, bo testowany wzmacniacz należy już do nowej generacji i wyróżnia się na tle poprzednich urządzeń niemal skandynawskim minimalizmem. Prosta, ciemna, zbudowana w porządnej blachy obudowa a na jej przedzie frontowy panel z grubego tworzywa. Na nim tylko dwa sporej wielkości pokrętła i gniazdo słuchawkowe. 

Gałka z lewej strony służy do wybierania źródeł dźwięku (oznaczone są malutkimi piktogramami), prawa to regulator głośności. Wokół nich zamontowano diody oznaczająca wybrane źródło i poziom głośności. Ich jasność można regulować. Jest jeszcze jedna dioda nad lewą gałką informująca kolorem świecenia o stanie komunikacji bezprzewodowej wzmacniacza. 

Test lampowego wzmacniacza Pier Audio MS-300 SE

Tylna ścianka to natomiast zaprzeczenie minimalizmu przedniego panelu – na niewielkiej przestrzeni upakowano całą masę złącz, bo też funkcji brytyjskiemu wzmacniaczowi nie brakuje. No to po kolei. Prócz umieszczonych przy bocznych ściankach gniazd głośnikowych i gniazda na kabel zasilający mamy analogowe wejście RCA, wejście gramofonowe wraz z uziemieniem (dla wkładek MM), analogowe wyjście Pre Out RCA oraz aż cztery wejścia cyfrowe: HDMI, USB B, koaksjalne RCA i optyczne.

Ale to nie wszystko, bo widzimy jeszcze dwie anteny do łączności bezprzewodowej. Niektórzy powiedzą, że przydałoby się więcej wejść analogowych, ale biorąc pod uwagą liczbę wejść cyfrowych i możliwość łączności bezprzewodowej, trudno mieć do konstruktorów pretensje.

Cyrus Cast One - test. Tylna ścianka upakowana jest gęsto. Bo i funkcji ma ten wzmacniacz bardzo wiele (fot. Cyrus)

Cyrus Cast One – test. Tylna ścianka upakowana jest gęsto. Bo i funkcji ma ten wzmacniacz bardzo wiele (fot. Cyrus)

Mam tylko dwie drobne uwagi natury ergonomicznej. Gniazda RCA przy analogowych wejściach i wyjściach są umieszczone bardzo blisko siebie i użycie kabli z grubymi, masywnymi wtyczkami może być problematyczne. Także obie gałki na przednim panelu obracają się bardzo lekko, przydałoby się więcej oporu dla lepszej precyzji operowania nimi. 

Wróćmy jednak do funkcjonalności, bo możliwości tego wzmacniacza są naprawdę nietuzinkowe. Cyrus One Cast może pełnić funkcję centrum dla całego systemu rozrywki w domu. Podamy mu sygnał ze źródła analogowego, a dzięki wbudowanemu przetwornikowi cyfrowo-analogowemu również ze źródeł cyfrowych (i to kilku). Może też być samodzielnym DAC i przekazywać sygnał do zewnętrznego wzmacniacza dzięki funkcji pre-out. Miłośnicy winyli podłączą do niego bezpośrednio gramofon (z wkładką MM) a nocą można korzystać z wyjścia słuchawkowego.

Test Haiku Audio Origami

Poza tym Cyrus dysponuje bezprzewodowymi odbiornikami wi-fi i Bluetooth i daje możliwość streamowania muzyki. Możemy więc bez przeszkód korzystać z sieciowych serwisów muzycznych, takich jak Spotify, Deezer, Amazon Music ITunes, Qubuz, Tidal. Wystarczy smartfon, tablet czy komputer z dostępem do bezprzewodowej sieci 

Ale to jeszcze nie wszystko! Cyrus One Cast oferuje również możliwość sterowania głosem dzięki systemom opracowanym przez Apple, Amazon czy Google. Jest to możliwe, jeśli korzystamy z bezprzewodowych, inteligentnych głośników (Apple Homepod, Amazon Echo lub Google Home).

Cyrus One Cast jest wzmacniaczem, który w stopniu końcowym pracuje a klasie D, ale zasilanie zbudowano klasycznie, w oparciu o transformator toroidalny. Sekcję analogową i cyfrową umieszczono na osobnych płytkach drukowanych. 

Cyrus Cast One - test. Wokół gałki wyboru źródeł umieszczono piktogramy i diodę sygnalizującą stan komunikacji bezprzewodowej (fot. wstereo.pl)

Cyrus Cast One – test. Wokół gałki wyboru źródeł umieszczono piktogramy i diodę sygnalizującą stan komunikacji bezprzewodowej (fot. wstereo.pl)

We wzmacniaczu zamontowano układ SID (Speaker Imedance Detection), którego zadaniem jest dostosowanie pracy końcówki mocy do obciążenia i przebiegu impedancji w danym momencie, co pozwala na podłączenie do niego bardzo szerokiej gamy głośników. Cyrus nie powinien mieć kłopotów z napędzeniem nawet trudnych zestawów. Producent podaje, że wzmacniacz dysponuje mocą 100 W na kanał przy poborze prądu dochodzącym do maksymalnej wartości 750.

Polski dystrybtor – firma EIC – wyceniła ten na wskroś nowoczesny i funkcjonalny wzmacniacz na 5 999 złotych, to najdroższy z trzech wzmacniacz z rodziny One. Zaliczamy go więc do cenowej klasy B (średnia grupa cenowa od 5 do 10 tys. zł)

Cyrus One Cast – test. Brzmienie 

Trochę się obawiałem tego testu, bo choć daleki jestem od stereotypów, to jednak gdzieś z tyłu głowy czaiły się różne myśli: taki mały, taki naszpikowany funkcjami (żeby nie przesłoniły brzmienia), w klasie D…. Z drugiej strony zawsze słuchałem urządzeń Cyrusa z przyjemnością, więc dlaczego miałoby być teraz inaczej?

Ciąg dalszy na str. 2

1 2

Brak komentarzy