Test Phasemation EA-350. Analogowy skalpel z duszą

0
PHASEMATION zajawka

Nasza ocena

Wysokie9.5
Średnica9.5
Bas9
Przestrzeń9.4
Dynamika9.2
Przejrzystość i szczegółowość9.5
Klasa A (wyższa grupa cenowa od 10 do 20 tys zł). Bezkompromisowa precyzja fazowa i szybkość, która odkrywa przed słuchaczem nowe pokłady informacji. Nie upiększa przekazu ani go nie deformuje. Szczegółowość i klarowność, ale bez zimnego, laboratoryjnego podejścia. Preamp daje też dużo czarnego tła. Bardzo dobra funkcjonalność.
9.4

TEST / PHASEMATION EA-350 / Przedwzmacniacze gramofonowe to w analogowych torach elementy niemal tak samo ważne, jak gramofony. Najwyższej klasy urządzenia budowane są zarówno w technologii lampowej, jak i tranzystorowej. I taki właśnie preamp trafił na odsłuch. Jak wypadł kosztowny klocek z Japonii? Oto test Phasemation EA-350.

Świat wysokiej klasy audio to nie tylko wykresy, liczby i parametry – to przede wszystkim filozofia, za którą stoją konkretni ludzie i ich bezkompromisowa wizja dźwięku. Po dwóch latach spędzonych z moim dotychczasowym systemem referencyjnym, przyszedł czas na otwarcie zupełnie nowego rozdziału. Moje poszukiwania naturalnego następcy dla najlepszych konstrukcji, jakie gościły w moim systemie, skierowały mnie ku Japonii, a konkretnie ku marce, która dla wielu wtajemniczonych melomanów jest synonimem analogowego sacrum – Phasemation.

Marka ta, należąca do Kyodo Denshi Engineering Co., Ltd., to unikat na skalę światową. Ich historia, sięgająca 1970 roku, nie zaczęła się od marketingu, lecz od twardej inżynierii i produkcji precyzyjnych instrumentów pomiarowych. Nobuyuki Suzuki, serce tej firmy, od początku postawił na fundamentalną zasadę: „Phase Information”. To właśnie stąd wywodzi się nazwa marki – połączenie słów Phase i Information. W świecie analogu, gdzie sygnał z wkładki jest tak subtelny, zachowanie idealnej spójności fazowej jest kluczem do odtworzenia realizmu nagrania. Dla mnie, jako człowieka, który tor winylowy traktuje z niemal nabożną czcią, spotkanie z modelem EA-350, dostarczonym przez krakowskiego dystrybutora Nautilus, było momentem weryfikacji moich dotychczasowych przekonań.

EA-350 wchodzi do mojego systemu w momencie szczególnym – kiedy szukam urządzenia, które nie tylko wzmocni sygnał, ale stanie się przeźroczystym oknem na muzykę, bez dodawania własnych barw, ale z zachowaniem tej specyficznej energii, którą potrafią oddać tylko najlepsi. To nie jest po prostu kolejna zmiana sprzętu; to próba zmierzenia się z legendarną japońską precyzją, która od dekad wyznacza standardy tam, gdzie liczy się prawda i czystość przekazu.

Zanim przejdziemy do meritum, musimy uświadomić sobie, z jak dużym graczem mamy do czynienia. Phasemation to nie jest manufaktura jednego produktu; to kompletny, analogowy ekosystem, którego oferta jest niezwykle bogata i przemyślana. Katalog marki to prawdziwy przewodnik po hi-endzie. W segmencie przedwzmacniaczy gramofonowych mamy absolutny szczyt w postaci czteropudełkowego flagowca EA-2000, lampowy, trójelementowy model EA-1200 oraz konstrukcje tranzystorowe: EA-550, testowany EA-350, a także modele EA-320, EA-220 i kompaktowy EA-200.

Jednak Phasemation to przede wszystkim wybitne wkładki MC, które budują reputację firmy na całym świecie. Flagowa PP-5000, obok PP-2000, PP-1000 czy PP-500, to konstrukcje, w których precyzja wykonania igły i generatora graniczy z jubilerstwem. Oferta obejmuje również wkładki mono (PP-700) oraz bardziej przystępne cenowo PP-300 i PP-200. Nie można zapomnieć o transformatorach step-up (SUT) – model T-2000, T-1000, T-550 i T-320 to urządzenia, które dla wielu użytkowników wkładek MC są jedyną słuszną drogą wzmocnienia. Portfolio uzupełniają wzmacniacze mocy (monobloki MA-5000, MA-2000), przedwzmacniacze liniowe (CM-2000) oraz pasywne tłumiki (CM-1500). To potęga inżynieryjna, która pozwala zbudować kompletny, spójny system od igły aż po końcówkę mocy.

Piękny szampański kolor (fot. PHASEMATION)

Piękny szampański kolor (fot. PHASEMATION)

Mówiąc o sukcesach marki, nie sposób pominąć korzeni. Fundamentem dzisiejszej pozycji Phasemation był model EA-1 II (następca pierwszej edycji EA-1). To urządzenie ma dziś status absolutnie kultowy i jest celem poszukiwań najbardziej świadomych kolekcjonerów na całym świecie. EA-1 II był konstrukcją lampową, która jako pierwsza na taką skalę pokazała, jak ogromne znaczenie ma wyrównanie fazowe w domenie analogowej. To właśnie w tym modelu Suzuki-san zastosował rygorystycznie selekcjonowane lampy i montaż, który minimalizował szumy do poziomów wcześniej nieosiągalnych dla konstrukcji próżniowych. EA-1 II zdefiniował brzmienie marki: niesamowicie barwne, nasycone, a jednocześnie szybkie i rozdzielcze. To właśnie to dziedzictwo – walka o zachowanie informacji fazowej – jest bezpośrednio kontynuowane w modelu EA-350, mimo przejścia na technologię półprzewodnikową.

Phasemation EA-350 – test. Budowa

Przystępując do analizy budowy Phasemation EA-350, musimy zrozumieć, że Japończycy nie uznają tu żadnych kompromisów. Urządzenie wyceniono na około 19 900 PLN. Pierwsze wrażenie to masa i sztywność. Front wykonano z 10-milimetrowej płyty duraluminium, anodowanej na piękny kolor szampańskiego złota. To jednak tylko fasada dla prawdziwej fortecy, jaką jest chassis.

Test gramofonu Gold Note Valore 425 Lite

Podstawę obudowy stanowi stalowa blacha o grubości 1,6 mm, która została w całości poddana procesowi miedziowania. To zabieg niezwykle kosztowny i rzadko spotykany w tym przedziale cenowym. Miedź służy tu nie tylko jako ekran dla fal radiowych (RFI), ale przede wszystkim tworzy idealną płaszczyznę masy o niskiej impedancji, co jest kluczowe przy wzmacnianiu sygnałów o poziomie miliwoltów. Dodatkowo, górna pokrywa oraz tył urządzenia również są miedziowane, a całość spoczywa na specjalnych izolatorach, które tłumią wibracje mechaniczne.

Wygląda naprawdę pięnie (fot. Paweł Nowak)

Wygląda naprawdę pięnie (fot. Paweł Nowak)

Sercem EA-350 jest unikalny układ All-discrete Non-feedback. Nobuyuki Suzuki od lat promuje ideę rezygnacji z pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego (NF). Choć sprzężenie zwrotne poprawia mierzalne parametry, jak THD, to według filozofii Phasemation wprowadza ono nieodwracalne błędy czasowe i fazowe, które zabijają naturalność transjentów. W EA-350 mamy do czynienia z układem w pełni dyskretnym (żadnych układów scalonych/op-ampów), gdzie parametry są stabilizowane poprzez rygorystyczny dobór tranzystorów i punktów ich pracy.

Ciąg dalszy na str. 2

1 2

Brak komentarzy