Największą zaletą tej prezentacji jest spójność. Haiku Audio łączy dobrą analityczność z umiejętnością oddania atmosfery nagrania – a więc tego, co w domowym hi-fi najważniejsze: iluzji obcowania z prawdziwą muzyką.
Źródła w połączeniu z tym wzmacniaczem zyskują odrobinę analogowego, lekko wintydżowego klimatu, bez popadania w nadmierne ocieplenie czy nostalgiczność.
Scena dźwiękowa jest gęsta i stabilna. Źródła pozorne mają wyraźne kontury i realistyczne proporcje. Pierwszy plan rozpoczyna się zwykle na linii kolumn, a dalsze plany sięgają głęboko w głąb sceny.
Świetnie wypada średnica – instrumenty akustyczne mają właściwą masę i barwę. Fortepian potrafi zabrzmieć z imponującą fizycznością, kontrabas jest sprężysty i dobrze osadzony, a saksofony zachowują charakterystyczną mieszankę drewnianej i metalicznej barwy.
To wzmacniacz dla miłośników fortepianu – zarówno klasycznego, jak i jazzowego. Instrument potrafi się wręcz materializować w pokoju odsłuchowym, świetnie oddany pod względem barwy i dynamiki. Słuchając transmisji z festiwalu Anaklasis 2.0 ze Studia Koncertowego Polskiego Radia w Krakowie można było niemal poczuć fizykę dużego, koncertowego instrumentu.
Scena dźwiękowa jest gęsta i dobrze zorganizowana. Źródła pozorne są wyraźnie zarysowane i realistycznie osadzone w przestrzeni. Plany zaczynają się zwykle na linii kolumn i sięgają daleko w głąb sceny, choć w niektórych realizacjach dźwięk potrafi delikatnie wychodzić przed linię głośników.

Haiku-Audio SOL 2 PRO – test. Charakterystyczne użycie kolorów w oznaczeniu gniazd głośnikowych (fot. Haiku-Audio)
SOL 2 PRO nie jest aż takim romantykiem jak jego poprzednik. SOL 2 – o ile dobrze pamiętam – grał jeszcze bardziej muzykalnie, wręcz ekstremalnie muzykalnie. Tutaj wracamy trochę bliżej rzeczywistości – nowy model brzmi nieco bardziej obiektywnie. Oczywiście to ocena subiektywna 😉
Haiku Audio SOL 2 PRO świetnie odnajduje się w różnych gatunkach muzycznych. Pozwala cieszyć się samą muzyką, a zarazem przenosi słuchacza w miejsce i czas jej rejestracji.
Bas sięga nisko i głęboko, choć jego charakter jest lekko zaokrąglony – to nie bezwzględny egzekutor rytmu, mimo pokaźnej mocy wzmacniacza.
Test wzmacniacza Norma Revo IPA-80
Średnica jest bardzo przekonująca. Pudła instrumentów smyczkowych są namacalne i wypełnione, zarówno w partiach solowych, jak i w orkiestrze. Kontrabas brzmi sprężyście i punktualnie, z wyraźnie zaznaczonym dużym pudłem rezonansowym.
Debiutancki album Pink Freud „Sorry Music Polska” zabrzmiał surowo i energetycznie, a koncertowa płyta Sing Sing Penelope z Andrzejem Przybielskim „Stirli People” przenosiła mnie niemal wprost do zadymionego klubu jazzowego w Bydgoszczy, gdzie materiał ten został zarejestrowany. Dęciaki potrafią być jednocześnie drewniane i metaliczne – dokładnie tak, jak w rzeczywistości.
Wokalne struktury w „Stimmung” Karlheinza Stockhausena układają się w gęstą, hipnotyzującą przestrzeń. Z kolei płyta Dawida Szczęsnego „Unheard Treats” zabrzmiała niezwykle klimatycznie – zamglona, senna, niemal oniryczna.
Dużo radości sprawił odsłuch dwóch pierwszych albumów Pet Shop Boys – „Please” i „Actually”. Wrażenie robi tu zarówno wgląd w strukturę nagrań, jak i dyskotekowa dynamika oraz charakterystyczny puls tej muzyki. Londyn lat 80., klubowa atmosfera i elegancki synth-pop – wszystko to jest tu bardzo wyraźnie obecne.
Młodzieńcze pieśni Zygmunta Mycielskiego z albumu „Complete Songs” (Anaklasis) zabrzmiały dramatycznie i przekonująco, budząc silne emocje. Podobnie kameralna muzyka tego kompozytora – płynna, przestrzenna i świetnie oddana w średnicy.
Symfonie Witolda Lutosławskiego w wykonaniu Finnish Radio Symphony Orchestra pod dyrekcją Hannu Lintu zabrzmiały świeżo i z rozmachem, oddając klimat prawdziwej „współczechy” z II połowy XX wieku.
Jerzy Milian i Katowicka Orkiestra Rozrywkowa PRiTV na płycie „Pretekst” pokazali z kolei, jak dobrze SOL 2 PRO radzi sobie z dużymi składami – orkiestra została rozplanowana przestrzennie, a połączenie mikro- i makrodynamiki robiło świetne wrażenie.
W przypadku wczesnych płyt AC/DC z Bonem Scottem można łatwo zauważyć, że sukces tej formacji to nie tylko Angus Young, ale także jego brat Malcolm – jego gitarowa ciężka praca w tle staje się bardzo czytelna. Jednocześnie wzmacniacz pozwala po prostu cieszyć się tym surowym boogie z Antypodów.
Na „Angel Dust” Faith No More dostajemy świetną przejrzystość i dynamikę – gitary, bas, bębny i wokal są czytelne i energetyczne. Z kolei „Three Days” z płyty „Ritual de lo Habitual” Jane’s Addiction zamienia się w długą, hipnotyczną podróż – dźwięk jest gęsty i wciągający.
„Tata Kazika” Kultu pokazuje lekko dancingowy charakter tej muzyki, a wzmacniacz potrafi przenieść słuchacza zarówno do paryskiej atmosfery lat 60., jak i do realiów PRL-owskiej prowincji. W „Sultans of Swing” Dire Straits za każdym razem zwraca uwagę pulsująca linia basu Johna Illsleya, która okazuje się równie interesująca jak gitara Marka Knopflera.
SOL 2 PRO dysponuje dużą rezerwą mocy i bardzo dobrą kontrolą kolumn. W moim pomieszczeniu odsłuchowym o powierzchni około 15 m² rzadko przekraczałem godzinę 11–12 na potencjometrze głośności. Później natężenie dźwięku powodowało, że moje koty zaczynały rozważać przeprowadzkę.
To wzmacniacz potężny, ale jednocześnie zdyscyplinowany – coś w rodzaju „czułego barbarzyńcy”, który pokazuje, jak mocno potrafi kontrolować głośniki w kolumnach.
Ciąg dalszy na str. 3



Brak komentarzy