Test Synthesis A50 Taurus. Dużo smaku, jak w dobrej, mocnej herbacie

0
Synthesis A50 zajawka

Nasza ocena

Hi-end10
Ciepłe, nasycone, bogate brzmienie. Świetnie skrojony bas, wciągająca średnica i niemęczące soprany. Pierwszoplanowa, intymna przestrzeń zaprasza do długiego słuchania. Zaskakująco dobry DAC na pokładzie wzmacniacza pozwalający na odsłuchy materiału cyfrowego z dużą przyjemnością
10

Synthesis A50 Taurus jest cichym wzmacniaczem – to ważna cecha w przypadku lampowca. Wszyscy miłośnicy urządzeń lampowych znają te różne szumy, czy leciutkie brumienia, które czasem mogą się z nich wydobywać. Mówi się wtedy, że “lampy żyją” i nie należy się tym przejmować, choć czasem przeszkadza to w odsłuchu. W Taurusie w każdym razie lampy żyją po cichu i nic nie przeszkadza.

Ta cisza przekłada się na to, że brzmienie tego wzmacniacza jest bardzo wyraziste i namacalne, obecne i bezpośrednie. Nie ma mowy o żadnej kurtynie czy kocyku między słuchaczem a sprzętem, nie ma dystansu dzielącego nas od muzyki. Także dlatego, że gra on przestrzenią ustawioną stosunkowo blisko.

To przestrzeń intymna, pierwszoplanowa, dla tych, którzy lubią iluzję odwiedzin muzyków w swoim pokoju odsłuchowym. Głosy wokalistów, solowy saksofon, solówka na kontrabasie w jazzowym trio są podane blisko, i to wokół nich organizowana jest całą przestrzeń. Nie jest ani przesadnie szeroka, ani nie szokuje ponadnormatywną głębią. Jest taka, jak należy, za to mamy muzyków na wyciągnięcie ręki, jak w małym klubie, gdy siedzimy przy stoliku pod samą sceną.

Takiemu intymnemu odbiorowi sprzyja tonalność wzmacniacza. Synthesis A55 Taurus gra ciepło, przytulnie i przyjaźnie – tak można to określić. Jego równowaga tonalna przesunięta jest ku dołowi pasma, a poszczególne dźwięki są mocno nasycone barwami i wybrzmieniami. Zacznijmy więc od tego, co dzieje się na dole.

Synthesis A50 4

Synthesis A50 Taurus – test. Wzmacniacz w akcji (fot. wstereo.pl)

Bas jest duży, solidny, dobrym słowem na jego nazwanie jest nieco archaiczne wyrażenie “syty”. Tak, bas jest syty i treściwy. Nie oznacza to jednak jakiś wielkich niedostatków w kontroli czy zwartości. Konstruktorom udało się osiągnąć bardzo dobry kompromis między wypełnieniem a konturem, potęgą a fakturą, miękkością a zwartością.

Oczywiście fani maksymalnej kontroli i trzymania dźwięków ryzach mogą czasem pokręcić głową, ale także i ci, którzy lubią basowe masowanie brzucha i wielkie, miękkie basiszcze niekiedy odrobinkę pogrymaszą. Jednak absolutna większość słuchaczy powinna być z tego bas jak najbardziej zadowolona. Jest go dużo, daje świetne podparcie i body, a jednocześnie nie opóźnia muzyki, nie spowalnia rytmu, nie wyskakuje na pierwszy plan.

Test polskiego, lampowego wzmacniacza Feliks Audio Arioso 2A3

Pozostałe pasma są podobne do niskich tonów i to świadczy o bardzo dobrej spójności tonalnej wzmacniacza. A więc mówimy o lekkim ociepleniu, mięsistości i namacalności. Góra jest stosunkowo masywna, pełna, złota. Może nie tak sypka i eteryczna jak na niektórych konstrukcjach triodowych, ale za to dająca pewność tego, że nigdy nie będzie odchudzona, szorstka ani krzykliwa. Blasku i powietrza jest w niej wystarczająca, za to znów – podobnie jak w basie – jest odpowiednia waga i struktura.

Średnica w Syntesis A50 Taurus idealnie zszywa się i z basem, i z sopranami. Ładnie dociąża brzmienie, czasem troszkę czaruje ciepłymi barwami, czasem doda ciutkę nasycenia od siebie. Głos Patricii Barber brzmiał odrobinkę niżej niż na przykład na mojej lampowej końcówce Cary V12, ale za to jak przyjemnie się go słuchało! A i mniej męczyła jej wada wymowy i wyskakujące często przed szereg syczące spółgłoski.

Taurus A 50 9

Synthesis A50 Taurus – test. Z tyłu idealny porządek (fot. Synthesis)

Na pewno bardzo mocną stroną włoskiego wzmacniacza jest też bogactwo brzemienia – dźwięki są pełne harmonicznych i informacji o strukturze, nie ma żadnego odchudzenia ani szkieletowości, Taurus smakuje jak mocna, długo parzona herbata a nie jak lura z torebki. “Smak” dźwięków długo pozostaje w muzycznej przestrzeni, jest silny i wyrazisty.

Synthesis A50 Taurus nie stawia na wyśrubowaną rozdzielczość brzmienia, bardziej łączy dźwięki niż je dzieli, płynnie podaje je jako całość. Same kontury są lekko zaokrąglone ale jednocześnie wystarczająco wyraźne by śledzić poczynania muzyków. Czasem tylko, w nagraniach naprawdę gęstych, o skomplikowanej aranżacji, z dużą liczbą instrumentów trzeba się skupić, by podążać za wybranym głosem.

Mimo tego nie mam uwag co do szybkości brzmienia tego wzmacniacza ani do oddania rytmu. Te aspekty brzmienia są na dobrym poziomie, a skala brzmienia nawet na znakomitym. Taurus – jeśli trzeba – potrafi łupnąć i pokazać, na czym polega rockowy koncert.

Synthesis A50 6

Synthesis A50 Taurus – test. Wzmacniacz prezentuje się efektownie (fot. wstereo.pl)

Synthesis A50 Taurus to kolejny testowany przeze mnie wzmacniacz, który wyposażony jest w przetwornik cyfrowo-analogowy. Staje się to powoli znakiem czasu – od plików nie ma ucieczki i producenci doskonale to widzą. A DAC na pokładzie to czasem mocny atut przy sprzedaży. Zwykle takie przetworniki spełniają tylko funkcję “dodatku” – zrobienie dobrego toru plikowego wymaga zwykle osobnego, rozbudowanego układu a nie upchnięcia go we wzmacniaczu. Dlatego te we wzmacniaczach brzmią dość przeciętnie, i większość audiofilów chcących poważnie podchodzić do grania z plików zwykle kupują zewnętrzny przetwornik. A jak jest w przypadku Taurusa?

Test kabli Struss

Synthesis A50 Taurus to chyba pierwszy wzmacniacz, o którym mogę powiedzieć, że z równą przyjemnością słuchałem muzyki za pośrednictwem zewnętrznego DAC jak i tego zaaplikowanego w urządzeniu. Oczywiście, że na osobnym, dobrym przetworniku kosztującym 6-7 tys. złotych czy więcej będzie lepiej, sprawdziłem to na Musical Fidelity M6s DAC (test TUTAJ) i na Mytek Brooklyn DAC+. Natomiast tańsze DAC możemy sobie odpuścić, bo ten w lampowcu z Włoch zagra pewnie lepiej. A więc dla wszystkich, dla których pliki nie są głównym źródłem brzmienia, sam wzmacniacz w zupełności wystarczy.

Brzmienie Taurusa przetwarzającego sygnał cyfrowy jest odrobinę inne, ale tylko odrobinę. Nadal jest bardzo muzykalne, nasycone i bogate. Różnice? Na przykład przestrzeń. Z wmontowanego DAC troszeczkę się oddala, nie jest już tak pierwszoplanowa i jest w niej ciut więcej powietrza. Instrumenty i głosy maja troszkę więcej miejsce między sobą. Zmienia się też – i to na plus – atak i szybkość, muzyka nabiera jakby odrobinę więcej wigoru i tempa. Na pewno ma na to wpływ odrobinę ostrzej zarysowany kontur, obrys dźwięku. A także zapewne minimalne zmiany, jakie dzieją się w tonalności wzmacniacza “zasilanego” wewnętrznym DAC.

Urządzenie gra troszkę jaśniej. Bas nie jest już tak wyraźnie eksponowany, choć nadal jest mocny i dosadny. Średnica? Bardzo podobna, może chwilami ma się wrażenie, że brzmi troszeczkę szczuplej i lżej. Góra za to podana jest z odrobinę większym blaskiem. Całościowo brzmienie nie traci jednak tego, co jest największym atutem wzmacniacza, a więc świetnej namacalności i ciepłej niewymuszonej prezentacji. Lub – żeby być bardzo precyzyjnym – tracie tego bardzo, bardzo niewiele. Oczywiście sporo zależy od źródła plikowej muzyki i użytego kabla cyfrowego, ale z dobrym streamerem i dobrej klasy cyfrówką, brzmienie nadal ma klasę!

Podsumowanie

Synthesis A50 Taurus potrafi oczarować ciepłem, nasyceniem i przytulnością brzmienia. Bardzo dobrze skrojony bas, muzykalna średnica i niemęcząca góra pasma sprawiają, że słucha się go bez zmęczenia godzinami. Kreuje pierwszoplanową, intymną przestrzeń świetnie sprawdzającą się na przykład w jazzie, ale potrafi również po rockowemu huknąć, kiedy trzeba. Na uwagę zwraca też bardzo dobre brzmienie, jakie można uzyskać za pośrednictwem wbudowanego do tego wzmacniacza przetwornika cyfrowo-analogowego. Byłem naprawdę zaskoczony, bo klasa grania niewiele ustępowała temu, co uzyskałem z zewnętrznego DAC-a przyzwoitej klasy. Było nieco szczuplejsze i jaśniejsze, ale za to szybsze i bardziej konturowe. Najważniejsze, że niemal w ogóle nie traci muzykalności i bogactwa. Za to osobne brawa dla Synthesisa.

Maciej Stempurski, fot. wstereo.pl, Synthesis

Czytaj także:
Test monitorów Diapason Karis
Test wzmacniacza lampowego Taga Harmony TTA – 1000

System odsłuchowy:

CD: BAT VK D5 SE
Pliki: DigiOne Player, laptop z programem J River
DAC: Matrix Mini-i, LabGruppen IPD 120
Pre: pasywka Khozmo
Wzmacniacze: LabGruppen IPD 120, Cary Audio V12R (z lampami KT120)
Interkonekty: Fadel Art Reference 1, Haiku Audio, Monkey Cables
Kable głośnikowe: MIT MH 750, Haiku Audio
Głośniki: Martin Logan ESL, ATC SCM 19
Sieciówki: Ansae Muluc i Imix, KBL Sound
Akcesoria: płyty granitowe i podstawki SoundCare SuperSpikes

Synthesis A50 Taurus – zintegrowany wzmacniacz lampwowy z DAC
Cena – 19 999 zł
Dystrybucja – EIC


Dane techniczne producenta:

Lampy mocy (każdy kanał) – 2 x KT88/6550
Lampa sterująca (każdy kanał) – 12BH7
Stopień wejściowy (każdy kanał) – ECC83/12AX7
Pasmo przenoszenia – 20Hz to 20KHz – 0,5dB
Impedancja wejścia – 50kΩ (line)
Impedancja wyjściowa – 6Ω
Moc wyjściowa – 50W RMS przy 6Ω (każdy kanał, klasa AB1)
Przetwornik D/A Dual Mono – 2 x Wolfson WM8740
Stosunek sygnału do szumu – >90dB (A-ważone)
Wejścia analogowe – 4 x liniowe – SAT, RADIO, DVD, CDP
Wejścia cyfrowe – 1 x USB (PC-Mac), 1 x S/PDiF
Kompatybilne formaty – PCM Stereo 32-192kHz
Upsampling – 192kHz/24bit
Pobór mocy – 350W
Wymiary (SxWxG) – 420 x 260 x 450 mm
Waga – 35 kg

1 2

Brak komentarzy