Test iFi Audio iPower. Dobry prąd z małego pudełeczka

1
iFi Audio iPower zajawka

Nasza ocena

Wpływ na brzmienie7.5
Stosunek jakość/cena9
Klasa D (startowa grupa cenowa do 2 tys. zł). Poprawia gładkość brzmienia, zwiększa skalę, masę i nasycenie dźwięku. Ale ogranicza nieco soprany i mikrodynamikę. W bardzo widoczny sposób zmienia przestrzeń - jednym się spodoba, innym...
8.3

TEST / IFI AUDIO IPOWER / Często korzystamy w naszych systemach audio z urządzeń zasilanych dołączonymi do nich tanimi zasilaczami impulsowymi: DAC-ów, streamerów, wzmacniaczy słuchawkowych czy preampów gramofonowych. Jak wiadomo, nie jest to najlepsze rozwiązanie z powodu zakłóceń przez nie generowanych. Warto więc wypróbować, czy wymiana zasilacza na inny nie przyniesie poprawy brzmienia. Na rynku jest sporo takich urządzeń, możemy wybierać między różnymi technologiami, cenami i wielkościami. Sprawdziłem, jak spisał się mały zasilacz od znanego producenta. Oto test iFi Audio iPower.

Brytyjska firma iFi Audio jest stosunkowo młoda, powstała już w tym stuleciu, w 2012 roku. Ale tak naprawdę garściami czerpie z doświadczeń innego cenionego producenta audio znanego przede wszystkim ze świetnych odtwarzaczy CD i DAC-ów – Abbingdon Music Research (AMR). O ile firma-matka celowała w drogie, stacjonarne urządzenia, to założeniem powołania iFi było zagospodarowanie  przeciwnego bieguna audiofilskiego rynku. 

Brytyjczycy postawili na urządzenie małe, lekkie, które można łatwo przenieść w inne miejsce nawet w niewielkie torbie, ba, nawet w kieszeni. Inżynierowie zauważyli, że rośnie zainteresowanie przenośnym audio, a także sprzętem słuchawkowym i takim, które jako źródło dźwięku wykorzystuje komputer. Dlatego początkowo skupili się na produkcji DAC-ów i wzmacniaczy słuchawkowych, by z czasem zaoferować całą gamę przeróżnych urządzeń do odtwarzania dźwięku, głownie cyfrowego. Także już takich “poważnych”, przystosowanych do stacjonarnego audio, jak na przykład przetwornik cyfrowo-analogowy iFi Audio Pro iDSD.

iFi wypracowało też bardzo spójne wzornictwo, ich malutkie urządzenia są od razy rozpoznawalne a dodatkowo bardzo solidnie i elegancko wykonane. I co najważniejsze – nie są drogie. Z przystępną ceną idzie w parze jednak bardzo wysoka jakość i wykorzystanie nowoczesnych technologii. 

iFi Audio iPower 3

iFi Audio iPower – test. Zasilacz jest naprawdę bardzo mały (fot. wstereo.pl)

Oferta iFi jest dziś naprawdę przebogata. Obok przetworników cyfrowo-analogowych, wzmacniaczy, wzmacniaczy słuchawkowych, streamerów czy kompletnych systemów audio firma oferuje całkiem sporo różnego rodzaju akcesoriów, m.in. regenerator sygnału cyfrowego, reduktory szumów, kable, przejściówki zmniejszające jitter. Wśród nich są także akcesoria prądowe, takie właśnie jak testowany zasilacz iFi Audio iPower.

iFi Audio iPower – test. Budowa

iFi Audio iPower to audiofilskiej jakości zasilacz prądu stałego, dostępny w wersji 5V, 9V, 12V a nawet 15V. Można go wiec dobrać sobie do całkiem sporej gamy różnych urządzeń. I choć powstał głównie z myślą o łączeniu go z komponentami marki iFi, to wykorzystywany może być do zasilania klocków bardzo różnych marek. Zresztą sam producent zachęca do tego.

Test filtra sieciowego Taga Harmony PF 2000

Zasilaczyk przychodzi opakowany w eleganckie pudełeczko, w którym w odpowiednich przegródkach znajduje się całkiem sporo i na pewno ucieszy to użytkowników. Jest oczywiście sam zasilacz – niewielki, niepozorny, w plastikowej obudowie, z którego wychodzi cieniutki kabelek. Do tego cztery wymienne wtyczki do gniazdek różnego rodzaju (można więc go używać praktycznie wszędzie), kilka przejściówek i wtyków, za pomocą których połączymy zasilacz do różnych urządzeń. 

Ważne, że iFi Audio iPower dba także o odpowiednią polaryzację. Większość urządzeń zasilanych tego typu zasilaczami ma gorący pin centralny i tak też jest przygotowane testowane urządzenie, co widać zresztą na naklejce na nim samym. Ale producent pomyślał także o tych, którzy korzystają z takich, które mają polaryzację ustawioną na odwrót i dodał inwerter polaryzacji, który zmienia ustawienie pinów  gorącego i zimnego. Aby nie użyć go pochopnie zamknięty jest w foliowy woreczek i odpowiednio oznaczony. Pomysłowe i przydatne. 

iFi Audio iPower 5

iFi Audio iPower – test. Poręczne i estetyczne opakowanie (fot. wstereo.pl)

Producent podaje, że jego zasilacz w istotny sposób redukuje poziom szumów i zakłóceń, zastosowano w nim dwa oddzielne układy filtrujące: 12-elementowy układ wyjściowy zmniejsza szumy na wyjściu (przy wtyczce z niskim napięciem) oraz 6-elementowy układ wejściowy – zmniejsza szumy na wejściu (przy wtyczce do gniazdka). “Oznacza to, że każdy szum jest neutralizowany wewnątrz iPowera i nie przedostaje się dalej i nie zanieczyszcza układów audio ani lokalnego zasilania. iFi jest jedną z niewielu firm, które potrafią wyprodukować zasilacz tak cichy jak baterie” – tyle opis producenta.

System aktywnej redukcja szumów zastosowany w iFi Audio iPower ma pochodzić z wojskowej techniki radarowej a konkretnie z radaru Thales Spectra eliminującego zakłócenia, instalowanego we francuskich myśliwcach Dassault Rafale – tak podje iFi. Firma miała zaadaptować je do stworzenia aktywnego systemu eliminacji szumów (ANC – Active Noise Cancellation) w zasilaniu audio.

iFi Audio iPower jest niewielki, poręczny i bardzo rozsądnie wyceniony. Cena w Polsce to zaledwie 250 złotych, zaliczamy go wiec do urządzań najtańszych grupy D (startowa grupa cenowa urządzeń do 2 tys złotych). Czy za tak małe pieniądze można spodziewać się słyszalnej poprawy brzmienia? Sprawdziłem to na niedrogim ale świetnym odtwarzaczu plików/streamerze DigiOne Player opartym o mikro komputerek Raspberry Pi ze specjalna nakładką.

iFi Audio iPower – test. Brzmienie

DigiOne Player z oryginalnym, impulsowym zasilaczykiem gra bardzo przyzwoicie. Zresztą producent też chwali się, że jego zasilacz ma “możliwie najniższe zniekształcenia i szumy”. Nie ma wrażenia rozjaśnienia czy przesadnej lekkości. Ale okazuje się, że można trochę lepiej. Przynajmniej w niektórych aspektach.  Pierwsza rzecz, jaka rzuca się w uszy po podłączeniu iFi Audio iPower jest wzrost gładkości i płynności brzmienia. Słuchając poszczególnych dźwięków mamy wrażenie, że nic im nie przeszkadza, że znika jakakolwiek chropowatość. To tak, jakbyśmy spacerując przeszli ze żwirowej alejki na trawnik. 

Test kabli Melodika Purple Rain

Muzyka jako całość zaczyna brzmieć spójniej, to nie jest już zbiór poszczególnych, trochę oderwanych od siebie dźwięków (tu oczywiście zastosowałem przesadnię, bo tak nie jest nawet z oryginalnym zasilaczykiem). Dźwięki łączą się mniej lub bardziej (w zależności od realizacji) tworząc jednolitą muzyczną tkankę. Nie ma utraty konturu dźwięku, ale poprawiają się wybrzmienia (w basie i średnicy) i wyraźniej widzimy wzajemne zależności i współbrzmienia.

Jednoznacznie i bezdyskusyjnie poprawia się również skala i waga brzmienia. To kolejny aspekt, który od razu staje się słyszalny. Muzyka nabiera masy, słychać więcej niskich składowych, brzmienie staje się cieplejsze. W basie i w średnicy jest bardziej nasycona i bogatsza. Wokale brzmią o wiele ciekawiej i prawdziwiej. Bardziej słyszalna jest w związku z tym faktura poszczególnych dźwięków. Bas jest potężniejszy. 

Ciąg dalszy na str. 2

1 2

Jeden komentarz

  1. Maciej pisze:

    Bardzo dziękuje za ciekawy, fajny i jedyny tak szczegółowy w Polsce opis tego zasilacza. Natomiast zapomniał Pan odnieść sie do najważniejszego z racji jego przeznaczenia czyli DO JEGO SZUMU. Jak “cichy” jest w porównaniu do innych, skoro firma zastosowaną technologią właśnie
    REDUKCJI SZUMÓW tak sie chwali. Jak “czarne”, pozbawione zakłuceń jest tło na nim. Nawet na łopatologicznym porównaniu na prawie pełnej – ale jednakowej dla testowanych głośności, bądz kilkusekundowej przerwie w jakimś utworze na Play’u. Jakie brumy, delikatne przydzwięki niechciane, ciche szumy są słyszalne na nim, a jakie na standardowym, lub jeszcze innym zasilaczu. Który cichszy? Po to głównie tu zajrzałem..

Post a new comment