Jak plik zbliżył się do taśmy, czyli przyjaźń cyfry i analogu

0
zajawka

SPOTKANIE / Winyl? A może taśma magnetofonowa lub cyfrowy plik z muzyką? Z czego lepiej zabrzmi muzyka? Jak duże są różnice między tymi nośnikami? Kolejna odsłona niekończącej się dyskusji o wyższości jednego nośnika nad drugim, czy miłe, weekendowe spotkanie ludzi zjednoczonych pasją do muzyki? Tym razem z całą pewnością mieliśmy do czynienia z tym drugim. 

Porównawcze odsłuchy zorganizowali: warszawski sklep specjalizujący się w gramofonach i wzmacniaczach lampowych Audio Laboratorium oraz Audioszkoła.

Płyty winylowe odtwarzano na starym gramofonie Thorensa z wkładką Ortofona, taśmy puszczano ze studyjnego magnetofonu Telefunkena, natomiast za granie z plików odpowiadało urządzenie polskiej firmy Super Sound Device Sound Transmission DAC-1 (to serwer, odtwarzacz plików i DAC w jednej obudowie). Amplifikację lampową – preamp gramofonowy, liniowy i końcówki mocy – dostarczyła młoda polska firma TR Audio. Wszystko wieńczyły charakterystyczne kolumny Loth X Azimuth.

Gospodarzem spotkania był Adam Czerwiński, muzyk, perkusista, realizator i właściciel wytwórni płytowej AC Records. Ze swadą opowiadał anegdoty o stroicielu fortepianów, różnicach w masteringu materiału muzycznego  na różne nośniki i niesamowitych mikrofonach produkowanych w Polsce.

A jak przebiegły odsłuchy? Obawiałem się nieco tego, że użycie do prezentacji tak charakterystycznie brzmiących kolumn może nieco zamazać różnice. Mimo że przygotowany repertuar był niezbyt urozmaicony – słuchaliśmy głównie kameralnego jazzu (m.in. fortepian solo, nagrania Shirley Horn, fragmenty płyty Karolak / Czerwiński “In A Sentimental Mood” oraz bluesowe nagrania Muddyego Watersa ) – to różnice między źródłami były słyszalne od razu.

20200201_180838

 

Nie ma sensu oceniać poszczególnych prezentacji w kategoriach lepsza – gorsza, zdania wśród słuchających były bardzo różne. Na pewno gramofon zabrzmiał najbardziej lekko, zwiewnie, czasem wręcz jasno. Najmniej było w tej prezentacji basu i niskich składowych. Dobrze za to oddawał akustykę, świetnie imitował naturalne wybrzmienia sali nagraniowej.

Zupełnie inny sposób brzmienia prezentowały dwa pozostałe źródła – taśma magnetofonowa i pliki. Dla mnie największym zaskoczeniem była stosunkowo niewielka różnica między nimi. Było to brzmienie ciepłe, gęste, ciemniejsze niż z gramofonu. Oczywiście wiele zależało od materiału źródłowego (pliki potrafiły brzmieć – w ramach jednej estetyki – dość różnie), jednak miały one wspólny dźwiękowy rys.

Wnioski? Niezaskakujące. Dla jakości brzmienia nie ma większego znaczenia, z jakiego nośnika odtwarzamy muzykę. Dobry dźwięk można uzyskać zarówna z winylu i z pliku, taśmy magnetofonowej, krążka CD czy z tunera radiowego. O wiele większe znaczenie ma jakość nagrania i nośnika (rodzaj pliku, tłoczenie płyty, mastering) czy konfiguracja całego systemu. A że częścią systemy jesteśmy również my – słuchacze, to bardzo ważne jest też to, jaki dźwięk lubimy i czego oczekujemy od sytemu.
Maciej Stempurski, fot. wstereo.pl

20200201_181016

 

20200201_181436

Artur Ciuba z Audio Laboratorium (fot. wstereo.pl)

20200201_180858

 

20200201_182140

Adam Czerwiński z AC Records (fot. wstereo.pl)

20200201_180804

20200201_180818

20200201_180830

20200201_180818

 

20200201_181024

20200201_181034

20200201_181214

 

20200201_191749

20200201_181230

20200201_183152

20200201_191928

20200201_185227

 

Brak komentarzy

Gardot okladka

Standardów brak. Jest blues

MELODY GARDOT “The Currency of Man” / Już pierwsze dźwięki płyty przykuwają uwagę. Coś od razu nas tu intryguje, […]