8.7

LEGUMINA „Something Pasty and Probably Yellow”. Nie ma nudy!

0
LEGUMIN zajawka

Nasza ocena

Muzyka8.7
Brzmienie8.7
8.7

LEGUMINA / Something Pasty and Probably Yellow / Ciekawy debiut młodej grupy ze stolicy. Legumina nagrała nowocześnie zaaranżowane piosenki pełne elektroniki i fajnych melodii. A charakterystyczny, dziewczęcy głos wokalistki nadaje im ciepłego, intymnego charakteru.

Historia tego warszawskiego duetu jest naprawdę ciekawa. Tworzą go Mon Sadowska i Marcin Gręda, którzy kiedyś byli parą. Ale rozstali się. Nie tak muzycznie, a życiowo. Spakowali swoje rzeczy i każde ruszyło w swoją stronę. Na szczęście postanowili spotkać się ponownie już tylko na muzycznej niwie i opowiedzieć o swoim związku i rozstaniu. Tak powstało 11 piosenek, które znalazły się na albumie „Something Pasty And Probably Yellow”.

Legumina po warszawsku wcale nie jest przesłodzona, choć słodka (czasem z domieszką tekstowej goryczy), choćby z powodu dziewczęcego głosu wokalistki Mon Sadowskiej i „zabawkowego” brzmienia ukulele i elektroniki. Pierwsze wrażenie? Całkiem miło się tego słucha: łatwo wpada w ucho, nie męczy. A po drugim lub trzecim odsłuchu zaczyna wciągać i bawić. Bo choć to zwyczajne piosenki, to sporo się w nich dzieje, nie nużą monotonią a momentami potrafią zaskoczyć.

Muzykę Leguminy można pewnie zakwalifikować do avant popu, ale to tylko szufladka. Bardzo dużo w niej wybijającej się na pierwszy plan nowoczesnej elektroniki z ciekawymi samplami i interesującymi barwami – już otwierający album utwór „(Not That) Yellow” zapowiada, co będzie się działo dalej. Ciekawe, miejscami połamane rytmy, wsamplowane dzwoneczki, dużo dźwiękowego planktonu w tle, fajna i wyrazista linia melodyczna.

LEGUMIN 1

Nie brakuje kawałków niemal tanecznych („Sink Sank Song”), z wyrazistym beatem, ale są też spokojne ballady, których nie powstydziliby się hipsterscy (to chyba nie inwektywa) songwriterzy („Song of the Northern Pole” czy „Parking Space Inequity”) i klimaty chilautowe („Swim Safery”). A i coś prawie rockowego się znajdzie („Short Guide to Palm Reading”). Nie ma nudy na tej płycie!

Bardzo charakterystycznie brzmi wokal Mon Sadowskiej. Barwa i wysoki tembr w niektórych piosenkach („Berlin”) przypominają głos szwedzkiej wokalistki Stiny Nordenstam. Jest dziewczęcy, czasem niemal dziecinny. Wokalistka Leguminy czysto i wyraziście podaje linie melodyczne ale czasami potrafi ciekawie zadeklamować przypominając trochę Mikea Skinnera („Probably June”).

Album „Something Pasty And Probably Yellow” został napisany, zarejestrowany i zmiksowany wyłącznie przez dwójkę muzyków – jak sami mówią ma on w sobie coś z idei DIY. Cały proces trwał 3 lata a efekt brzmieniowy jest naprawdę bardzo przyzwoity. Płyta brzmi nowocześnie ale jednocześnie plastycznie. Nagrano ją w pełny, mięsisty sposób, bez wyostrzeń, przejrzyście i detalicznie.
Maciej Stempurski, fot. Magda Skrzeczkowska

Legumina, Something Pasty and Probably Yellow
(Not That) Records, 2017

LEGUMINA-CD-COVER

 

Muzycy:
Mon Sadowska (głos, teksty)
Marcin Gręda (gitara, ukulele, elektronika, laptop)

Brak komentarzy

wrona zaj

Wrona, winyl i dobra muzyka

RELACJA / Dziennikarz i miłośnik winyli Hirek Wrona był gościem warszawskiego Studia U22, w którym rozpoczął się cykl […]