Test Wall Audio M 100. Diabelskie wyczynowce

0
Wall Audio M 100 zajawka

Nasza ocena

Hi-end10
Wyczynowe wzmacniacze dla wytrawnego miłośnika dobrego brzmienia, który jest świadomy swoich preferencji. Kapitalna przejrzystość, szybkość, niesamowita detaliczność i konturowość mogą dać ogromną radość z obcowania z muzyką
10

Wall Audio M 100 bezpardonowa traktują muzyką, kontrolują dźwięki w sposób absolutnie bezdyskusyjny i nie znoszący sprzeciwu. Nic nie wychodzi przed szereg, nic się nie wybija. Dlatego wybrzmienia mogą niektórym wydać się nieco ograniczone. Fortepian solo, na przykład Gonzalo Rubalcaba, czasem prosi się o odrobinę więcej luzu, a triangle o dłuższy dźwiękowy ogon. Ale według tego wzmacniacza żadna nuta nie ma prawa brzmieć ani o milisekundę dłużej, niż to chciał realizator.

Monobloki brzmią bardzo równo, może z odrobinkę zaakcentowaną górą pasma, ale to nie ten zabieg sprawia, że brzmią bardzo neutralnie a czasem nawet trochę chłodno. Brzmienie absolutnie nie jest odchudzone, ale czasem można je odebrać jako nieco za mało nasycone. Chodzi o to, że niskie składowe nut – we wszystkich pasmach – są lekko cofnięte. Granie Wall Audio M 100 na pewno nie jest nastawione na maksymalne nasycanie brzmienia niższymi harmonicznymi, za to starają się one maksymalnie oddać strukturę i obrys dźwięków. To kolejny trop przy konfigurowaniu systemu z tymi wzmacniaczami. Myślę, że idealnie nadadzą się do nich kable Cardasa czy Hormonixa, na pewno lepiej niż Acrolinki czy Nordosty.

Poszczególne pasma? Bas jest spory, mocny, obecny, ale bardzo zwarty. Żadnej puchowatości, miękkości, snucia, ciepła. Bezkompromisowy, szybki, kontrolowany i trzymany w cuglach, napięty jak skóra na amstafie. Średnica – wydaje się jeszcze bardziej czysta i klarowna, idealnie zespolona z niskimi tonami. Głosowi Toma Waista czy Kurta Ellinga przydałoby się może nieco więcej ciepła i miękkości, ale słychać za to każdą drobinkę śliny w gardle, każde oderwanie języka od podniebienia.

Wall Audio M 100 8

Test Wall Audio M 100. Razem z firmowym preampem Opus 88 (fot. wstereo.pl)

Przejrzystość, wgląd w nagranie, podawanie detali, krystaliczna czystość to kolejne cechy średnicy w Wall Audio M 100. Jest dźwięczna i pełna blasku, potrafi bardzo przykuć uwagę słuchacza. W równym stopniu jak góra pasma: mocna, rozdzielcza i bardzo wyraźna – szczególnie jej niższa i środkowa część. Bo na samym szczycie jest minimalnie spiłowana, choć nie pozbawiona blasku i powietrza. I chyba to dobrze, bo gdyby była podana bez tego zabiegu, mogłaby zostać odebrana jako nazbyt natarczywa czy ostra. W każdym razie muzyka we wszystkich pasmach podana jest bezpośrednio, bezpardonowo wręcz, detale mienią się blaskiem, są bardzo dobrze różnicowane i wyraźne.

Na nieco słabszym poziome – choć oczywiści nie na niskim, to w końcu hi-endowe wzmacniacze – jest w tych monoblokach jedna rzecz: przestrzenność prezentacji muzyki. To w zasadzie jedyny aspekt brzmienia, który nie stoi na tak wysokim poziomie jak inne i jedyny, do którego mógłbym się na siłę przyczepić. Jak na piece z najwyższej półki i to jeszcze w postaci monobloków jest tylko dobrze. Przestrzeń jest nieco ograniczona i to w obu wymiarach. Muzyka nie lubi wychodzić poza kolumny, chyba że na odpowiednio zrealizowanych nagraniach. Ograniczona jest również głębia prezentacji.

Test niedrogich głośników Koda EX-569F

Oczywiście twierdzenie, że Wall Audio M 100 gra płasko jest dużym nadużyciem, ale po monoblokach za takie pieniądze spodziewałbym się nieco więcej. Linia bazy zaczyna się nieco za kolumnami, nieźle słychać pierwszy i drugi plan, ale brakuje wybrzmień w głąb, tego echa, wyciągnięcia nut. Widać to na przykład na kapitalnym utworze Marii Boine “Gumppet Holvot” (“The Wolves Howl”) z płyty “Leahkastin / Unfolding”. W pewnym momencie wokalistka śpiewa długą nutę a realizator nałożył na to duży pogłos. Na innych wzmacniaczach słychać to echo znakomicie i wybrzmiewa ono daleko w oddali… Na Wall Audio M 100 jakby odrobinę krócej i bliżej. Cierp na tym trochę trójwymiarowość przestrzenna muzycznych brył.

Wall Audio M 100 9

Natomiast na plus należy zaliczyć stabilność i precyzję dźwiękowej sceny – tu nie mam najmniejszych uwag. Wyrysowane ostrą kreską nuty siedzą na scenie jak przyspawane, nie ma żadnego rozmycia, lokalizacja jest wzorowa. Nie brakuje między dźwiękami miejsca, na scenie nie ma tłoku, rozseparowanie planów jest idealne.

Warto na koniec wspomnieć o tym, że Wall Audio M 100 to wzmacniacze z charakterem, ale również bardzo przejrzyste, i z tego powodu trzeba przyłożyć się do dobierania reszty toru. O kablach już wspomniałem, warto też postarać się o nasycone, bogate źródło dźwięku i przedwzmacniacz. Sprawdziłem monobloki z trzema preampami.

Z używanym przeze mnie na co dzień przedwzmacniaczem pasywnym grały słabo, po kilkudziesięciu minutach słuchania zrezygnowałem z takiego zestawienia. Z firmowym, kosztownym przedwzmacniaczem Wall Audio Opus 88 brzmienie wzmacniaczy było jeszcze bardziej wyczynowe, jeszcze bardziej rozdzielcze i konturowe, jeszcze bardziej wybuchowe. To już było jak jazda ciasnym, twardym, sportowym autem – mnóstwo frajdy, emocje i dreszcze na plecach, ale dłużej niż dwie godziny takim autem nie da się jeździć.

Najlepsze wrażenie ze słuchania muzyki miałem z wykorzystaniem taniego ale naprawdę bardzo dobrego przedwzmacniacz z DAC Audio GD Audio-GD NFB-28.38. Brzmienie miało odpowiednią masę, bogactwo i płynność, preamp dodał odrobinę ciepła. Oczywiście odbiło się to na utracie odrobimy przejrzystości i konturowości, ale trzeba pamiętać o ogromnej różnicy w cenie między tymi urządzeniami.

Podsumowanie

Wall Audio M 100 to wyczynowe wzmacniacze dla wytrawnego miłośnika dobrego brzmienia, który jest świadomy swoich preferencji, wie czego szuka i ma doświadczenie z zestawianie dobrych systemów. Bo te monobloki błędów nie wybaczają. Ich przejrzystość, szybkość, niesamowita detaliczność i konturowość mogą dać ogromną radość z obcowania z muzyką. Kapitalna mikrodynamika i werwa z jaką podają muzykę pozwalają machnąć ręką na nieco uproszczoną przestrzenność. Naprawdę duża klasa.
Maciej Stempurski, fot, wstereo.pl, Wall Audio

Czytaj także:
Test wzmacniacza Taga Harmony TTA 1000
Test Exposure XM5

System odsłuchowy:
CD: BAT VK D5 SE
Pliki: DigiOne Player, laptop z programem J River
DAC: Matrix Mini-i, LabGruppen IPD 120
Pre: pasywka Khozmo, Wall Audio Opus 88
Wzmacniacze: LabGruppen IPD 120, Cary Audio V12R (z lampami KT120)
Interkonekty: Fadel Art Reference 1, Haiku Audio, XLO Pro, Monkey Cables
Kable głośnikowe: MIT MH 750, Haiku Audio, XLO Pro
Głośniki: ProAc Response SC One, Taga Harmony Platinum F-100 V.3, Martin Logan ESL
Sieciówki: Ansae Muluc i Imix, KBL Sound
Akcesoria: płyty granitowe i podstawki SoundCare SuperSpikes
Pokój zaadaptowany akustycznie

Wall Audio M 100 – monobloki lampowe
Cena – 42 000 zł (para)
Dystrybucja – TEN TON Audio (+48 668 381 890)

1 2

Brak komentarzy

Ale grają naprawdę sporym dźwiękiem (fot. wstereo.pl)

Małe, ale szalone

TEST / RLS CALLISTO / Niewielkie polskie monitorki z wielkim sercem do grania. Niedrogie.  Test RLS Callisto IV.