8.8

Test Stelaudio DAC-05. Detal, góra i powietrze

0
StelAudio DAC zajawka

Nasza ocena

Wysokie9
Średnica8.6
Bas8.6
Przestrzeń8.9
Dynamika8.7
Przejrzystość i szczegółowość9.2
KLASA B (grupa cenowa 4-8 tys. zł) Bardzo przejrzysty i szczegółowy przekaz ze świetną górą pasma. Dobra przestrzeń i szybkość grania. Średnica oraz bas - chłodne i nieco wycofane. DAC wymaga ostrożności w aplikacji, w jasnych systemach może zagrać nieco za ostro
8.8

Przetwornik Stelaudio DAC-05 oczywiście nie sprawi, że pojawią się nowe dźwięki na słuchanych przez nas płytach, ale na pewno niczego nie zamaskuje, niczego nie schowa, wszystkie dźwięki podaje na srebrnej, lśniącej tacy. Nie musimy się absolutnie wsłuchiwać, aby wyłowić z tła nawet najdrobniejsze dźwięki (przynajmniej w górze pasma i średnicy).

Czasem zdarza się, że wszystkie drobiazgi i szczegóły urządzenie stara się potraktować równorzędnie, pokazać je tak samo wyraziście i mocno. To trochę tak, jakby na ciemnej scenie włączyć na każdego aktora tak samo mocny punktowy reflektor. Niby widać wszystko wyraźnie, ale trochę to nienaturalne. Lepiej dać światła różnej mocy i różnej temperatury na różnych aktorów – będzie ciekawiej. Podobnie jest ze sprzętem audio. Niektóre, szczególnie tańsze urządzenia, każdy drobiazg chcą pokazać równie mocno i wychodzi to często nieco karykaturalnie.

Monkey Cable i Melodika – test porównawczy trzech kabli XLR

Na szczęście Stelaudio DAC-05 omija ten problem i doskonale różnicuje wszelkie detale nadając im odpowiednie miejsce w miksie i przestrzeni, nie wywleka wszystkiego na pierwszy plan zachowując czytelność nawet najmniejszych drobiazgów. Przetworniki idealnie pokazują pracę realizatorów, świetnie słychać nakładki, poszczególne ślady, studyjne triki. Wsłuchując się np. w z pozoru proste piosenki możemy usłyszeć, że głos wokalisty został w pewnych momentach zduplikowany, a akustyczne gitary potrafią wybrzmiewać niemal w nieskończoność.

Taka szczegółowość to jednak broń obosieczna. Dobrze, gdy towarzyszy jej dobre wypełnienie i masa dźwięku, bo inaczej może stać się nieco męcząca. Jak jest w przypadku polskiego przetwornika? Test Stelaudio DAC-05 wykazał, że jest z tym mały problem. Konwerter gra bowiem w sposób lekko rozjaśniony. I nie chodzi tylko o minimalne ale wyczuwalne eksponowanie góry pasma, która – trzeba przyznać – jest bardzo dobrej jakości: jest jasna, ale dźwięczna, kolorowa, bardzo żywa i mieniąca się blaskiem. Wpływa na to charakter tonów średnich i najniższego skraju pasma, które moim zdaniem brzmią za lekko, za zwiewnie, jakby odfiltrowano je z części najniższych składowych.

StelAudio DAC 5

Test Stelaudio DAC-05. Tylna ścianka przetwornika (fot. wstereo.pl)

W średnicy wyraźnie słychać to na przykład w brzmieniu fortepianu. Dźwięki grane na środku klawiatury i po jej lewej stronie zdają się mieć za mało masy, przez co wybrzmiewają też odrobinę za krótko. Posłuchajcie ekspresyjnego Ivo Pogorelica czy Keitha Jarretta i wszystko stanie się jasne. Podobnie jest z instrumentami dętymi – klarnet basowy na płycie Normy Winstone „Distances” jest za szczupły, przez co wydaje się pomniejszony.

Tak samo z niskimi głosami. Tom Waits, Kurt Elling, Cassandra Wilson wypadają na polskim przetworniku, jakby odebrano im nieco ciepła i struktury głosu. Ich wokal brzmi bardzo wyraziście, z zaznaczonymi konturami i sybilantami, z podkreślonymi odgłosami artykulacji (mlaśnięcie, nabieranie oddechu, wibrata) – i to może się podobać. Brakuje jednak niższych składowych, tego oparcia, na którym budują swoje niesamowite głosy.

StelAudio DAC 6

Test Stelaudio DAC-05. Można zamówić obudowę w kolorze srebrnym (fot. Stelaudio_

Podobnie jest z najniższymi tonami z przetwornika Stelaudio DAC-05. Bas jest szybki, konturowy, bardzo dobrze zaznaczony i kontrolowany, żwawy i gibki. Ale brakuje mu nieco masy i fundamentu, który dają najniższe składowe. Co prawda basówka Marcusa Millera łupie jak szalona, ale kontrabas Charliego Hadena nie ma tej swojej najniższej poświaty, tego słynnego upffff…

Takie przesunięcie równowagi tonalnej do góry nie jest specjalnie dokuczliwe, kiedy słucha się skrzypiec solo, małych składów smyczkowych, wielu nagrań ze stajni ECM czy muzyki dawnej. Jednak jeśli chcecie posłuchać na przykład rocka, który w dodatku często jest średnio i jazgotliwie nagrywany, może się to okazać nieco męczące. Szczególnie w połączeniu z wyśrubowaną detalicznością. Dlatego należy zachować ostrożność w doborze polskiego DAC-a do reszty toru i na przykład stosować ciepło, mięsiście brzmiące kable, które nie podkreślają góry pasma.

Test polskich kolumn Audio Academy Hyperion

Przejdźmy do innych aspektów brzmienia Stelaudio DAC-05. Polskie urządzenie jest bardzo szybkie, mikrodynamika to jego mocna strona, transjenty są odpowiednio akcentowane, słuchanie perkusistów grających na rozmaitych bębenkach, kongach czy np. arabskich czy afrykańskich instrumentach perkusyjnych (darbouka, bendir) to czysta przyjemność. DAC doskonale przekazuje ich barwę, a do tego podkreśla rytm.

Nieco gorzej radzi sobie polskie urządzenie z oddaniem skali muzyki, ale wynika to w prostej linii z jego równowagi tonalnej. Orkiestra symfoniczna nie huknie w tutti tak, że aż się poderwiemy w fotelu, a skomplikowane miksy Radiohead nie sprawią, że zostaniemy wbici na moment w kanapę. Muzyki wysłuchamy oczywiście z przyjemnością, ale bez spektakularnych efektów.

StelAudio DAC 6

Test Stelaudio DAC-05. Wnętrze urządzenia (fot. Stelaudio)

Natomiast nic nie można zarzucić Stelaudio DAC-05 jeśli chodzi o kreowanie przestrzeni. Przede wszystkim w muzyce jest bardzo dużo powietrza – mniej masy w dźwięku i dobra konturowość powodują, że poszczególne nuty i instrumenty mają wokół siebie dużo miejsca. Pozwala to na kreowanie sugestywnej głębi i dobrej stereofonii. Aura dźwiękowa, w której odbywa się przed nami muzyczny spektakl, jest spora i otwarta, nie mamy wrażenia ściśnięcia czy ograniczenia. Dźwięki pojawiają się wyżej i niżej, bliżej i dalej, a w dodatku są bardzo precyzyjnie umiejscowione w przestrzeni.

Podsumowanie

Stelaudio DAC-05 to przetwornik cyfrowo-analogowy z wyraźnie zaznaczonym charakterem. Jeśli się słuchaczowi spodoba, to może być to wybór na lata. Ma zaznaczoną sygnaturę tonalną – brzmienie jest jasne i lekkie, tony średnie i bas są nieco odfiltrowane z niższych składowych, a góra pasma lekko podkreślona. Powoduje to, że dla niektórych może się wydać zbyt zwiewny. Natomiast robi ogromne wrażenie przejrzystością i detalicznością brzmienia. Muzyka jest za jego pośrednictwem przekazywana krystalicznie czysto, rytmicznie, z werwą.
Maciej Stempurski, fot. wstereo.pl, Stelaudio

Zobacz także:
Test przetwornika Taga Harmony DA-300
Cocktail Audio X35. Test serwera muzycznego

System odsłuchowy:
CD: BAT VK D5 SE
Pliki: DigiOne Player, laptop z programem J River
DAC: Matrix Mini-i, LabGruppen IPD 120
Pre: pasywka Khozmo
Wzmacniacze: LabGruppen IPD 120, Cary Audio V12R (z lampami KT120), Haiku Audio Sol
Interkonekty: Fadel Art Reference 1, Haiku Audio, Mogami N III, DIY Arek 45, Siltech G5
Kable głośnikowe: MIT MH 750, Haiku Audio
Głośniki: ProAc Response SC One, Audioform
Sieciówki: Ansae Muluc i Imix, KBL Sound
Akcesoria: płyty granitowe i podstawki SoundCare SuperSpikes
Pokój zaadaptowany akustycznie

Stelaudio DAC-05: przetwornik cyfrowo -analogowy
Cena: 6990 zł
Dystrybucja: Stelaudio

Dane techniczne producenta:
– Obsługiwane formaty:
SPDIF – 16 bit / 44,1 kHz do 24 bit / 192 kHz
USB – PCM- 16 bit / 44,1 kHz do 32bit / 384 kHz
DSD over PCM – DSD-64, DSD-128
– Przetwornik cyfrowo – układ AK4396
– Lampy:
6N1P “NOS” – x 2
6N6P-IR “NOS” – x 1
– Wymiary:
szerokość – 230 mm
wysokość – 80 mm
głębokość – 280 mm
– Pobór mocy: 40 W

1 2

Brak komentarzy