TEST / MARTIN LOGAN ELECTROMOTION ESL. INNY, LEPSZY ŚWIAT

1
ML ESL zajawka

Nasza ocena

Wysokie9.6
Średnica9.8
Bas8.9
Przestrzeń9.7
Dynamika9.6
Przejrzystość i szczegółowość9.9
KLASA A (grupa cenowa 8-15 tys. złotych) Gęste, namacalne, pełne detali i barwowo nasycone brzmienie. A przy tym zero zamulenia - jest przejrzystość i wgląd w nagranie. Świetna, ale charakterystyczna przestrzeń. Bas nieco odbiega od reszty. Świetne głośniki. To już przedsionek hi-endu
9.6

Teraz o drugiej głównej cesze tych kolumn – niesamowitej namacalności i obecności brzmienia. Mówi się czasem o tym, że muzyka materializuje się w pokoju odsłuchowym, że mamy wrażenie obecności muzyków u nas w domu. W przypadku kolumn Martin Logan ESL to się naprawdę dzieje. Plastyczność brzmienia i iluzja bezpośredniego, bliskiego obcowania z muzykami na wyciągnięcie ręki jest ogromna. Choć trzeba pamiętać, że nie każdy lubi taką prezentację i nie wszystkim się ona spodoba.

Na taki sposób grania wpływ wiele czynników. O przestrzeni już pisałem. Teraz warto wspomnieć o szczegółowości i bogactwie brzmienia tych kolumn. Z powodu wielkości membrany otrzymujemy naprawę ogromną ilość szczegółów i informacji o dźwiękach (szczególnie w średnicy), doskonały jest wgląd w nagranie. Słychać wszystko, nic się przed słuchaczem nie chowa: najdrobniejszy szmer miotełki o werbel, wdechy i mlaśnięcia wokalistów, najcichszy świst palców po strunach. Nie przekraczamy jednak granicy muzycznej pornografii znanej z niektórych głośników tubowych – Martiny Logany ESL zachowują umiar i porządek, wszystkie muzyczne zdarzenia mają swoje miejsce i czas.

Zaskakujące jest to, że przy tak wyśrubowanej szczegółowości i detaliczności nie ma jakiejś obłędnej precyzji w kreśleniu rysunku dźwięku znanej choćby z testowanych wcześniej Paradigmów Persona. Dźwięki są stabilne, wystarczająco rozdzielcze, nic się nie zlewa, ale mają czas na swobodne wybrzmienia, jest koło nich aura i współistnienie innych dźwięków. To zadziwiająca cecha. Kolumny Martin Logan ESL łączą wystarczającą rozdzielczość i kapitalny wgląd w nagranie z brakiem ostrych krawędzi dźwięków, muzyka brzmi płynnie, nie jest porozrywana na poszczególne dźwięki, lecz stanowi całość.

Martin Logan ESL 5

Test Martin Logan ESL. Namacalność brzmienie to jeden z atutów tych głośników. Gitary naprawdę materializowały się w pokoju odsłuchowym (fot. wstereo.pl)

Warto też zwrócić uwagę na bardzo bogate w składowe brzmienie Martinów Loganów ESL – dźwięki mienią się kolorami, między konturami jest mnóstwo informacji o strukturze, barwie, fakturze. Bardzo byłem zdziwiony, jak niesamowicie zabrzmiał głos Wojciecha Waglewskiego zarejestrowany na świetnej płycie „7” zespołu Voo Voo, czy klarnet basowy Davida Rothenberga na albumie „One Dark Night I Left My Silent House” nagranym z Marilyn Crispell. To wrażenie potęgują długie, swobodne, niczym nie skrępowane wybrzmienia. Czasami ma się nawet wrażenie, że aż trochę za długie… Ale robiące wielkie wrażenie.

Wielu czytelników czeka pewnie na analizę pasma, opis basu, góry, średnicy. Ale tu jest problem – ponieważ góra, średnica i najwyższy skraj niskich tonów stanowią w tych kolumnach absolutnie spójną całość o jednolitym charakterze. Wszystko co napisałem o przejrzystości, bogactwie, klarowności dotyczy właśnie także analizy pasma. Gdyby jednak silić się na rozebranie brzmienia na kawałki, to absolutnie pierwszoplanową rolę odgrywa średnica idealnie zespolona z górą pasma. Jest leciutko ocieplona, bardzo prawdziwa, ale nie za ciężka.

Test polskich kolumn Wigg Art Enzo Premium

Natomiast prezentacja sopranów jest dość charakterystyczna – nie można im w zasadzie niczego zarzucić, bo są odpowiednio rozdzielcze, błyszczące i dźwięczne. Ale stanowią jakby część średnicy, prezentowane są jakby na jej tle. W pierwszej chwili ma się wrażenie ich lekkiego schowania, bo nawet najszybsze uderzenia w talerz nie powodują „wyskakiwania” dźwięków do przodu. Po jakimś czasie przyzwyczajamy się to takiego rodzaju grania, ale zwolennicy ostrych tweeterów rodem z Focala czy Triangla mogą czuć pod tym względem leciutki niedosyt.

I na koniec bas. Martin Logan ESL to tak naprawdę kolumny hybrydowe, wysokie i średnie częstotliwości przetwarzają panele elektrostatyczne, natomiast za bas odpowiadają klasyczne przetworniki dynamiczne z bas refleksem. I to jednak słychać. Kanadyjczycy zarzekają się, że nowa zwrotnica rozwiązuje problemy ze zszyciem pasam, ale nie o to tu chodzi.

Martin Logan ESL 2

Test Martin Logan ESL. Panel elektrostatyczny jest wygięty (fot. wstereo.pl)

Bo faktycznie – najniższe częstotliwości są dobrze zespolone ze średnicą, nie słychać jakiejś dziury czy nieciągłości. Z tego zadania projektanci wywiązali się znakomicie. Natomiast słychać, że bas ma jednak nieco inny charakter od reszty. Przejawia się to przede wszystkim w mniejszej swobodzie i przejrzystości. Najniższe tony zajmują w ogólnym obrazie dużo miejsca, ale nie mają takiego rozmachu. Nie chodzi tu o brak fundamentu czy basowej podbudowy, bo tego Martionom Loganom ESL nie brakuje a czasami sam najniższy skraj potrafi lekko zabuczeć.

Słychać, że klasyczny głośnik basowy przenosi mniej informacji o fakturze, strukturze dźwięków. Nie jest źle, to poziom adekwatny do ceny, ale na tle średnicy jest trochę gorzej. Mniej wyrazisty jest rysunek, a tkanka dźwiękowa jest odrobinę uproszczona, nie tak bogata jak średnica. Kontrabas Ferruccio Spinnetiiego z duetu Musica Nuda nie ma tylu barw co choćby na Totemach, czy Dynaudio; basówka Jaco Pastoriusa jest troszkę „okradziono” z bogatej struktury.

Amerykańskie kolumny grają naprawdę dużym dźwiękiem, rozmach brzmienia robi wrażenie. Przypomina to trochę głośniki tubowe, choć nie mamy – jak często w ich przypadku bywa – wrażenia przerysowania, przewymiarowania, “przewalenia” dźwięku. Głośniki Martin Logan ESL budują naprawdę spore obrazy źródeł pozornych, ale w sposób autentyczny. Na czym to polega?

Nigdy nie mamy wrażenia, że na przykład skrzypce są wielkości kontrabasu, a usta wokalistki przypominają fortepian. Czasem tylko, przy bardzo blisko nagranych instrumentach czy głosach Logany pozwalają sobie na odrobinę powiększenia, ale tak potrafią zagrać także niektóre monitory. Poza tym głośniki zachowują proporcje w wielkości poszczególnych instrumentów, nie starają się pokazywać wszystkich w jednakowej skali. Trójwymiarowe bryły dźwięków są więc zróżnicowane, w odmienny sposób zaznaczone są ich aury pogłosowe, zanikania wybrzmień. Oczywiście pomaga w tym znakomita przestrzenność, o której pisałem na początku.

Test wzmacniacza Pathos Logos mk II

Żadnych uwag nie mam do dynamiki: duża skala, potęga grania jest naprawdę dobra. Nie czuje się niedosytu, ani w czasie słuchania rockowych koncertów, ani podczas odtwarzania symfoniki. Dobra jest szybkość brzmienia, niektóre uderzenia w werbel czy ostre gitarowe riffy aż podnoszą słuchacza z fotela odsłuchowego. I znów zaskoczenie, bo sam moment ataku jest leciutko zaokrąglony, co jednak nie wpływa na odbieranie szybkości. Za to dodaje tym kolumnom muzykalności.

Podsumowanie 

Polecam wszystkim posłuchanie elektrostatów, nawet tych najtańszych. Kolumny Marin Logan ELS robią bowiem naprawdę duże wrażenie. Nie wszystkim może się ten sposób prezentacji podobać, ale miłośnicy bardzo namacalnej, obecnej prezentacji pełnej detali i bogactwa wybrzmień będą zachwyceni. Podobnie ci, którzy cenią oddanie przestrzeni i atmosfery nagrań. Warto poświęcić im trochę uwagi przy ustawianiu, a odwdzięczą się nieprawdopodobnie muzykalnym i wciągającym dźwiękiem z olbrzymią ilością szczegółów, a średnica zauroczy. Może bas odstaje odrobinę jakością od reszty, ale nie samym basem człowiek żyje.
Maciej Stempurski, fot. wstereo.pl, Martin Logan

Czytaj także:
Test hi-endowych kolumn Paradigm Persona 5F
Test muzycznego serwera Cocktail Audio X35

System testowy:
CD: BAT VK D5 SE
Pliki: DigiOne Player
DAC: Matrix Mini-i, LabGruppen IPD 120, Audio GD R2R-7
Pre: pasywka Khozmo
Wzmacniacze: LabGruppen IPD 120, Cary Audio V12R (z lampami KT120), Haiku Audio Sol
Kolumny głośnikowe: ProAc Response One SC
Interkonekty: Fadel Art Reference 1, Haiku Audio, Mogami N III, DIY Arek 45
Kable głośnikowe: MIT MH 750, Haiku Audio
Sieciówki: Ansae Muluc i Imix, KBL Sound
Akcesoria: płyty granitowe i podstawki SoundCare SuperSpikes
Pokój zaadaptowany akustycznie

Martin Logan Electromotion ESL – kolumny podłogowe z panelem elektrostatycznymi
Cena – 13 400 złotych
Dystrybucja – Polpak

Dane techniczne producenta:
Pasmo przenoszenia: 42–22,000 Hz ± 3dB
Czułość: 91 dB/2.83 volt/metr
Impedancja: 6 Ohm. Kompatybilne z wzmacniaczami obsługującymi kolumny 4, 6 lub 8 Ohm
Częstotliwość podziału zwrotnicy: 500 Hz
Przetwornik wysoko/średnio-tonowy: 34” x 8.6” (86 x 22 cm) CLS XStatTM CLSTM przetwornik
elektrostatyczny
Przetwornik nisko-tonowy: 8” (20.3 cm) membrana papierowa
Zalecana moc wzmacniacza: 20–300 watt / kanał
Waga: 21.4 kg sztuka
Wymiary (W x S x G): 132.3 x 22.9 x 41.4 cm

1 2 3

Jeden komentarz

  1. Paweł Nowak pisze:

    Focale nie są ostre, raczej wymagające

Post a new comment