TEST AUDIOFORM ADVENTURE 100. GĘSTE, CIEPŁE, PRZESTRZENNE

2
Audioform Adventure 100 zajawka

Nasza ocena

Wysokie8.5
Średnica8.7
Bas8.6
Przestrzeń9
Dynamika8.9
Przejrzystość i szczegółowość8.7
KLASA A (grupa cenowa 8-15 tys. zł). Ciekawy zestaw cech. Bardzo przestrzenne choć gęste i ocieplone brzmienie. Kolumny grają dużym, dynamicznym dźwiękiem z lekko zaokrągloną górą i dolnym skrajem pasma. Średnica bardziej neutralna. Świetnie wyglądają
8.7

Charakterystyczny w średnicy jest czysty i płynny wokal, gitara zaś gra mocno, z wykopem. Ten zakres pasma jest leciutko dociążony, otwarty choć może nie najszybszy, ale buduje dobrą scenę. Fortepian Leszka Możdżera również wypada bardzo dobitnie, każde uderzenie w struny jest zaakcentowane i wybrzmiewa tyle, ile powinno z odpowiednią wibracją. Średnica w połączeniu ze wzmacniaczem lampowym daje bardzo przyjemne wręcz „miodne” wrażenia, choć trzeba przyznać, że kosztem drapieżności.

Ze słodkiej średnicy przechodzimy do wysokich tonów i pierwszy odsłuch jest poprawny, niczym się one nie wyróżniają. Mamy wrażenie, że wysokie tony grają jakby od niechcenia i są trochę z tyłu. Dłuższy kontakt z kolumnami sprawia, że przyzwyczajamy się do takiego sposobu prezentacji. Bo tak naprawdę góra jest nasycona odpowiednią ilością powietrza i jest wystarczająco otwarta – nie brakuje jej szczegółów. Ale jest absolutnie nieostra, nie męczy i nie popisuje się, bardziej odpowiednim określeniem wydaje się „kojąca”.

Tak nieduże kolumny nie mają problemów ze „zniknięciem” z pokoju. Sama stereofonia jest poprawna, równo kreowana zarówno wszerz jak i na głębokość. Dźwięk bez problemu odrywa się od kolumn, a tony wysokie są delikatne, lecz dokładnie osadzone w przestrzeni. Słuchając nagrań Rush wraz z perkusistą przechodzimy z prawej do lewej strony, gdy on ma na to ochotę.

Kolumny z dobrym i mocnym tranzystorem potrafią zagrać wyjątkowo głośno i nie wydają się też być szczególnie trudne do napędzenia. Sprawdziłem to przy wykorzystaniu np. pieca opartego na pojedynczej lampie 300b na kanał. To nie są jakieś delikatne kolumny do „plumkania”, czy dla chirurga chcącego wyrysować skalpelem każdy instrument. Ich odsłuch daje dużo relaksu, a kiedy potrzeba – potrafią przyłożyć bez zadyszki. (PN)

Opinia 2
System odsłuchowy:
CD: BAT VK D5 SE
Pliki: DigiOne Player, laptop z programem J River
DAC: Matrix Mini-i, LabGruppen IPD 120
Pre: pasywka Khozmo
Wzmacniacze: LabGruppen IPD 120, Cary Audio V12R (z lampami KT120), Haiku Audio Sol
Interkonekty: Fadel Art Reference 1, Haiku Audio, Mogami N III, DIY Arek 45, Siltech G5
Kable głośnikowe: MIT MH 750, Haiku Audio
Głośniki: ProAc Response SC One, Audioform
Sieciówki: Ansae Muluc i Imix, KBL Sound
Akcesoria: płyty granitowe i podstawki SoundCare SuperSpikes
Pokój zaadaptowany akustycznie

Audioform Adventure 100 to kolumny, które nie kryją swojego charakteru, od razu wiadomo, jak chcą nam przedstawić muzykę. A jednocześnie zestaw cech, które robią największe wrażenie, jest rzadko spotykamy, co czyni ich brzmienie naprawdę ciekawym. Jeśli więc ktoś lubi granie ciepłe i dość gęste, a jednocześnie bardzo przestrzenne – powinien zwrócić na polskie konstrukcje baczną uwagę.

Audioform Adventure 100 9

Test Audioform Adventure 100. Skrzynka jest leciutko odchylona do tyłu (fot. wstereo.pl)

Przestrzeń – to jedna z najmocniejszych stron tych konstrukcji. Zadziwia tym bardziej, że ich równowaga tonalnie jest przesunięta nieco w dół, a to nie sprzyja wyjątkowo dobrej stereofonii i głębi. Audioform Adventure 100 grają jednak bardzo swobodnie, z dużym rozmachem przestrzennym, zamaszyście – chciałoby się powiedzieć. Aura, w której dzieje się muzyka, jest naprawdę spora, jak z bardzo dobrych monitorów.

Polskie zestawy nie mają problemów ani z szerokością grania, ani z głębią, ale ten drugi aspekt robi szczególnie dobre wrażenie. Audioform Adventure 100 budują bardzo trójwymiarową scenę z wyraźnie zaznaczonymi planami i doskonałą, bardzo namacalnie zaznaczoną lokalizacją pozornych źródeł dźwięku. Na płycie „Habanera” Simple Acoustic Trio bardzo pieczołowicie nagrano perkusję. Z wielką przyjemnością śledziłem grę Michała Miśkiewicza, bo poszczególne bębny i talerze realizator bardzo dokładnie porozmieszczał na różnych głębokościach i wysokościach, a polskie kolumny dokładnie to pokazały.

Audioformy grają dźwiękiem lekko przyciemnionym, głównym “sprawcą” takiego stanu rzeczy jest góra pasma: lekko wycofana i zaokrąglona. Nie brakuje jej rozdzielczości, różnicowanie jest na przyzwoitym poziomie, ale w tej cenie można lepiej. Pamiętajmy, że w tej grupie cenowej konkrencja jest już naprawdę duża. Także wybrzmienia tego skraju pasma mogłyby być nieco dłuższe, sypkość talerzy perkusyjnych nie robią wielkiego wrażenia. Słuchając Jona Folta, genialnego perkusisty z tria Bobo Stensona, brakowało mi trochę mocniejszej, bardziej otwartej góry. Dzwonki czy triangle mogłyby być bardziej błyszczące. Odbija się to na całości brzmienia, bo jest ono nieco pozbawione blasku i dźwięczności.

Test kabli Melodica Brown Sugar 2450

Średnica jest najbardziej neutralna, w niej ocieplenia jest najmniej, choć i tam czuć leciutkie uprzywilejowanie niższych składowych dźwięków, co sprawia, że przyjemnie słucha się wokali, klarnetów, czy gitary klasycznej. Zachowanie neutralności średnicy to dobry ruch, bo gdyby była podobnie ocieplona jak góra, to brzmienie kolumn Audioform Adventure 100 mogłoby być odbierane jako zbyt ociężałe i masywne.

Podobny charakter ma wyższy bas, który idealnie łączy się z tonami średnimi. Nie jest otłuszczony, brzmi szybko i sprężyście. Wyższe dźwięki kontrabasu są mocno akcentowane i dobrze rozseparowane. Podobnie dźwięki generowane syntetycznie, na przykład na nagraniach Depeche Mode czy grupy Kirk – są jędrne, z dobrą rewerberacją, robią mocne wrażenie.

Audioform Adventure 100 11

Test Audioform Adventure 100. Zwrotnicę ukryto w stopie i zamknięto za przeźroczystą szybką (fot. wstereo.pl)

Im niżej, tym charakter dołu nieco się zmienia, pojawia się lekkie zmiękczenie i złagodzenie ataku. W najniższym basie znów mamy do czynienia z lekkim zaciemnieniem przekazu. Jest on też nieco podkreślony i w niektórych nagraniach może próbować zdominować przekaz. Trzeba uważać na dobór okablowania. Sprawdzą się na przykład przewody QED czy Albedo.

Audioform Adventure 100 to kolumny grające w sposób gęsty i namacalny, nie ma w ich brzmieniu zbyt dużo powietrza. Dźwięki mają duże rozmiary, są osadzone blisko siebie, dają wrażenie obecności muzyki w naszym pokoju. Są – jak określa się to w slangu – muzykalne. A nie muzykalnością polegającą na zamuleniu czy zacieraniu detali.

Bo polskie kolumny przy swojej gęstości grają zaskakująco rozdzielczo. To rzadka cecha, bo zwykle ciemne, gęste granie kojarzone jest z ograniczoną możliwością w przekazywaniu detali. Rozdzielczość Audioform Adventure 100 – szczególnie w średnicy – robi dobre wrażenie, dźwięki są wyraźnie od siebie oddzielone i wyraźnie zaznaczone. Nieco gorzej jest na skrajach pasma, ale i tak słucha się wszystkich drobiazgów z przyjemnością.

Ale detaliczność nie zawsze idzie w parze w bogactwem i szczegółowością brzmienia. Czasem brakuje niektórych składowych, głośniki nadają brzmieniu swój rys. Dźwięki nie są tak różnorodne, jak u niektórych kolumn w podobnej cenie. Szczególnie jest to słyszalne na skrajach pasma, w średnicy brzmią najciekawiej.

Audioform Adventure 100 7

Test Audioform Adventure 100. Podwójne terminale głośnikowe (fot. wstereo.pl)

Naprawdę niezła jest dynamika tych kolumn. Audioform Adventure 100 to nie są wielkie zestawy, ale potrafią zagrać naprawdę dużą skalą dźwięku, potężnie i mocno. Idealnie nadają się na przykład do rocka – klasyczne nagrania Led Zeppelin czy Uriah Heep zabrzmiały świetnie. Nie można się też przyczepić do szybkości i mikrodynamiki, choć z racji ocieplenia transjenty nie przyprawią nas o atak serca. Ale mikrodynamika jest wystarczająca jak na głośniki z tej grupy cenowej.

A na koniec kilka słów do tych audiofilów, którzy czytając powyższy opis pomyśleli tak: “Gęste granie, z ograniczoną górą, po ciemnej stronie – to nie dla mnie”. Otóż konstruktor Tomasz Kursa proponuje customizację swoich kolumn. Może ich brzmienie – oczywiście w pewnym zakresie – kształtować pod wybrany gust. Przetworniki zostają te same, zmiany dotyczą zwrotnicy. Konstruktor w mojej obecności dokonał modyfikacji – trwało to nie więcej niż 30 minut. Jak po niej zabrzmiały Audioform Adventure 100?

Ogólny charakter kolumn się nie zmienił – to nadal ciepłe, gęste, dość fizjologiczne granie. Ale od razu słychać zmianę w górze pasma i i lepsze zszycie sopranów ze średnicą. Najwyższe tony bardziej się otworzyły, talerze nabrały nieco więcej wigoru i blasku, nieco dłużej wybrzmiewały. Idealne było połączenie ze średnicą, bo jej wyższa część także nabrała nieco bardziej lekkiego charakteru.

Test kolumn Koda EX-569F

W brzmieniu Audioform Adventure 100 pojawiło się trochę więcej powietrza, jakby między dźwiękami znalazło się więcej luzu na wybrzmienia. To z kolei poskutkowało jeszcze lepszą prezentacją przestrzeni. Cała aura, w której odbywał się muzyczny spektakl, jeszcze bardziej się otworzyła i powiększyła nadając muzyce naprawdę dużego oddechu.

Same plusy? Wszystko zależy oczywiście od naszych preferencji. Zwolennicy lżejszego grania na pewno będą zadowoleni. Mnie jednak zabieg otwarcia góry odebrał nieco przyjemności z obcowania z muzyką, straciła nieco na fizjologiczności, cieple, choć obiektywnie trzeba przyznać, że prezentacja po modyfikacji była bardziej neutralna. (MS)

Podsumowanie

Audioform Adventure 100 to bardzo ciekawie brzmiące kolumny. W swojej podstawowej, niemodyfikowanej wersji brzmią gęsto, dość ciepło, muzykalnie. Mimo złagodzenia góry pasma są nad wyraz detaliczne i przestrzenne, a to rzadkie połączenie cech. Nie można zarzucić im braków w dynamice. Nieco gorzej radzą sobie z różnicowaniem nagrań i oddawaniem bogactwa barwowego. Dużym atutem jest możliwość modyfikacji przez konstruktora.
Paweł Nowak, Maciej Stempurski, fot. wstereo.pl, Audioform

Czytaj także:
Test polskich kolumn Wigg Art Enzo Premium
Cocktail Audio X35. Test wielofunkcyjnego serwera muzycznego

Audioform Adventure 100 – kolumny podłogowe na podstawce
Cena – 8900 zł
Dystrybucja – Audioform

1 2

2 komentarze

  1. Grzesiek pisze:

    Patrząc jedynie na oceny 0-10 to te głośniki nie mają staru do RLS Nerida za 7200. :) Oczywiście wiem, że to trochę głupie i nie oddaje prawdziwej oceny porównawczej. Na pewno też często ciężko zdecydować czy wystawić np. za “Przestrzeń” 8,5 czy może 8,7 a przecież dźwięk to nie wzór matematyczny. Mimo wszystko różnica punktowa między Audioform a RLS Nerida jest naprawdę duża. Na dodatek RLS jest tańszy.

  2. admin pisze:

    Różnica w cenie rzędy 2 – 3 tys w tym przypadku nie czyni wielkiej różnicy (mimo że należą do innych grupo cenowych). Dlatego punktacja kolumn z Niepołomic jest niższa nie RLS-ów, bo te drugie są w grupie B. Audioformy są większe, wymagały więcej pracy i materiałów niż Nereidy i muszą więcej kosztować. Moim zdaniem oba głośniki grają dobrze, choć mi bardziej podobają się RLS-y.. Ale pamiętajmy – audio to hobby bardzo subiektywne

Post a new comment

Ale grają naprawdę sporym dźwiękiem (fot. wstereo.pl)

Małe, ale szalone

TEST / RLS CALLISTO / Niewielkie polskie monitorki z wielkim sercem do grania. Niedrogie.  Test RLS Callisto IV.